Mój Syn jest ofiarą NOP.
Szczepionka błonica-tężec-krztusiec, HiB, polio, dawka III.
Na drugi dzień z samego rana wymioty i drgawki jednostronne.
Szpital, miliard badań, konsultacje neurologiczne i 8 dni wyjętych z życia.
Dziecko, które jest wulkanem energii, nagle co kilka minut zawieszało się w bezruchu z PRZERAŻENIEM w oczach, kilkunastosekundowy paraliż całego ciała.
Przeszło samo po 8 dniach, ale od tamtej pory mniej więcej raz w miesiącu mamy napady drgawkowe, które niestety nie ustępują bez podania leku.
ŻADEN lekarz nie użył określenia NOP, na moje sugestie, że to wszystko mogła wywołać szczepionka - kręcenie nosem, że mooooże, ale niekoniecznie.
Na szczęście w przychodni stanęli na wysokości zadania, od razu poinformowano sanepid, cały personel wie, że "my" to "my".
Incydent ten nie sprawił, że zrezygnowałam ze szczepień, póki co mamy je na rok odroczone, co będzie dalej - się okaże, ale wiem, że na MMR nie zaszczepię właśnie z obawy, co jeszcze może się uaktywnić u nas...
Ja wiem, że jest nagonka na szczepienia, że lekarze robią co mogą, żeby ludzi przekonać, ale naprawdę poczułabym się lepiej, gdyby mi ktoś otwarcie powiedział, że to NOP i co mam robić.