Mobilne Mamy niecycusiowe:
jak Wy sobie radzicie z karmieniem dzieci poza domem???
Bo szczerze powiem, ze teraz bez mlecznych cycusiow coraz bardziej zaczynam sie irytowac.
Wypadlo dzis, ze pora kaszki trafila nas w centrum. Mialam sloiczek w torbie, ale jak teraz w zime karmic dziecko zmarznietym sloiczkiem?
Musialam ulokowac sie w kawiarence na pasazu, zlozyc zamowienie (goraca czekolada byla pycha;-)), i poprosic o podgrzanie Poli sloiczka z kaszka.
Herbatke w butelcemialam jeszcze ciepla, bo przed wyjsciem wlalam goraca wode, i owinelam w pieluche. No ale przeciez na dluzsza mete to sie nie sprawdzi.
Jak wiec zima sprawic, by jedzonko bylo gotowe do podania?