happybeti
show must go on...
To samo było u nas z "Salą Samobójców".M. tez początkowo nie chciał oglądac,ale po stwierdził,ze dobryKANIA moj też nie był a po filmie mi dziękował, że go "zmusiłam" do oglądania ;-)
.A tak w ogóle to...Ida,Twoja recenzja "Kevina" mnie powaliła










.Naprawdę,wiem,że musząc skonstruować zdanie złożone,z "następstwem czasów" nie poradziłabym sobie.Raczej mówię w stylu "Kali jeść mięsem do brzucha "