Dopiero teraz mam okazje wejsc na ten watek i powiem wam ,ze tutaj w Stanach chyba troszke inaczej sie opiekuje noworodkami ...
Niki jednego dnia mial bardzo zadka kupke a pare dni pozniej kompletny zastoj na okolo 2 dni ( tylko siusiu bylo w pieluszkach ). Czesto tez zdarzaly mu sie kolki ( zaraz po jedzeniu wieczorem ).Zaniepokojona zapytalam lekarza co robic. Myslalam ,ze moze zjadlam jakies " zakazane jedzenie " i przeze mnie niunio sie tak meczyl . Ale lekarz uspokoil mnie mowiac ,ze wszystkie maluszki przez to przechodza . Ich uklad trawienny jest jeszcze " calkiem nowy i nie uzywany wczesniej " i jelita naszych dzieci nie sa jeszcze calkiem sprawne - dopiero sie rozkrecaja .
Ze lepiej nie dawac nic przeczyszczajacego ,zeby jelita same nauczyly sie pracowac. Ewentualnie mozna pomoc termometrem w pupce.
Kupki moze wogole nie byc przez pare dni ( max. 5 dni ) i nie ma powodu do obaw .
Na bole brzuszka dobrym sposobem jest polozenie naszego niunia na brzuszku i masowanie pleckow , albo ( jesli to nie pomaga ) podlozenie dodatkowo pod brzuszek butelki z goraca woda.
Dostalismy tez lagodne kropelki na kolke - Infants Mylicon ( w 0.3ml zawierajace 20mg simethicone) i odrazu pomogly.
Aha , no i jeszcze - tu sie nie przemywa pepka alkoholem . Trzeba tylko pilnowac zeby go nie zamoczyc i czekac az sam odpadnie.
Nikusiowi odpadl dokladnie po 2 tygodniach , ale za to byl juz calkowicie zagojony.
Czerwone krostki na calym ciele ( albo kaszka na buzi ) same znikna i nie trzeba sie nimi przejmowac.
Na odparzona pupke uzywam kremu z Zinc Oxide 13% i Dimethicone 5%.
W szpitalu wyciskali na kazda swieza pieluche odrobine wazeliny z witaminami , ale po powrocie do domu okazalo sie ,ze jednak zrobilo sie male odparzenie. Zamienilam wazeline na ten krem ( Aveeno Baby - Diaper rash cream ), ktory nakladam bezposrednio na dupinke i odparzenie zniknelo w przeciagu paru godzin.
Przy przewijaniu nie uzywam zadnych pudrow ani nic tylko mokre chusteczki i zapobiegawczo ten kremik.
Jesli chodzi o charczenie i nierowny oddech to tak samo jak z trawieniem- nasze niunie dopiero ucza sie oddychac.
Przypomina mi sie jak moja mama opowiadala mi o pierwszych tygodniach mojego zycia ....... Ja sie urodzilam o ponad miesiac za wczesnie i nie bylam jeszcze calkowicie gotowa do oddychania prawdziwym powietrzem . Podobno czasem wygladalam jakbym sie dusila bo bralam glosny wdech ........... na dlugie sekundy wstrzymywalam oddech i robilam sie wtedy czerwona , a pozniej sina !!!
Moja mama widzac to kilka pierwszych razy tak bardzo sie bala ,ze sie dusze ,ze az stawiala mnie do pionu , klepala po plecach i krzyczala.
Musialo to wygladac strasznie , ale nic zlego mi sie nie dzialo , bo tak czy siak za chwile wszystko samo wracalo do normy. To byly tylko moje makabryczne cwiczenia oddechowe.
Ale sie rozpisalam. Wybaczcie... :-* :-* :-*