IzaJ
Lipcówka'06 Mama Natki
Kaju wiem jak to jest, bo mój brat miał podobne schorzenie, nabawił się tego choróbska w wojsku. Spędził sporo czasu w różnych szpitalach i nic, nie było żadnej poprawy. Dopiero gdzieś koło Lublina jest klinika, spędził tam 3 miesiące i od tamtej pory nie ma żadnych ataków...a minęło już 14 lat... Może i twojemu mężowi by pomogło...
fajnie to wygląda ale juz samej nie mogę jej zostawić na wersalce tylko obkładam wszystko poduchami
)a to dziadostwo będzie ją ograniczało.
no to niedobrze ale trzeba być dobrej myśli, teraz będziecie mieli z mężem dużo radości ze zdrowej córeczki więc nie będzie miał powodów do stresu to i może te ataki ustąpią. Mam przynajmniej taka nadzieję i mocno kciuki trzymam, żeby tak było!!! Buziaki!
Tak biedaczek trze te slipka...