Mój 3,5 letni synek od września chodzi do przedszkola, niestety z powodu częstego chorowania dopiero od kilku tygodni chodzi tam systematycznie. Od początku nie był przedszkolem zachwycony, miał problemy z integracją w grupie oraz z porannymi rozstaniami z mamą. Na szczęści w grupie odnajduje się coraz lepiej ale ciągle ma problemy z porannym rozstaniem, po pozostawieniu w sali płacze, uspokaja się jednak po pewnym czasie i już normalnie uczestniczy w zajęciach. Dziś jednak w drodze z przedszkola wyznał mi, że trochę dłużej płakał i Pani za karę kazał mu siedzieć samemu w sypialni aż się uspokoi. Powiem szczerze,że bardzo poruszyło mnie to wydarzenie. Moim zdaniem dziecko , które płacze powinno być raczej pocieszone a nie szykanowane. Dodam, że jest on grzecznym dzieckiem i Panie nigdy nie miały żadnych uwag co do jego zachowania. Czy skuteczną drogą na poranek bez łez jest zastraszenie dziecka?? Jak na to zareagować??

moj synus ma isc od wrzesnia do przedszkola i napewno to bedzie bardzo trudne i dla mnie i dla niego,bo teraz jest caly czas ze mna i nie wyobrazam sobie takiej sytuacji mam nadzieje,ze w naszym przedszkolu pracuja normalne panie i beda sie staraly odciagnac dziecko od placzu i tesknoty za rodzicami,zainteresuja zabawa i innymi dziecmi