Pewnie nie dojdę jakie były prawdziwe intencje przedszkolanki ale przynajmniej mam pewność, że teraz będzie wiedzieć, że mój synek mówi mi co się dzieje w przedszkolu i będą bardziej uważać co robią. W jego grupie bardzo duża część dzieci mówi bardzo słabo więc panie mogą czuć się bezkarnie. Jest jeszcze jeden pozytywny aspekt tej sprawy, mój synek zobaczył jak ważne jest żeby mamie mówić o takich rzeczach. Panie się chyba trochę przestraszyły i teraz słyszę od dziecka, że jak mu się robi smutno to ciocia go przytula i zagaduje i od razu jest lepiej. I nie trzeba było tak od razu??