Lea2022
Moderator
a mi się w ciąży hybrydy nie trzymają totalnie i cierpię.Ja sama też zdejmowalam acetonema w salonie ściągali mi frezarką. A te wczoraj tak ladnie schodzily calymi platami ze az przyjemnie sie zrywalo xD
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
a mi się w ciąży hybrydy nie trzymają totalnie i cierpię.Ja sama też zdejmowalam acetonema w salonie ściągali mi frezarką. A te wczoraj tak ladnie schodzily calymi platami ze az przyjemnie sie zrywalo xD
Ja jutro będę+/- 10 dpo i mam zagwozdkę czy sikać czy dać sobie spokój. Licho u nas było z seksem przed owu więc się nie napalam a z drugiej strony to by było drugie testowanie w tym miesiącu płodności (bo urodzin) no i rok temu też zaszłam w czerwcu no i schiza ogólnie gotowaZrobiłam testoczywiście 1 kreska. Jednak nie zrobiliśmy Greka, no cóż, może Polka się uda kiedyś uda
pamiętaj, że jeśli chodzi o testowanie to the best part is... nobody can stop youJa jutro będę+/- 10 dpo i mam zagwozdkę czy sikać czy dać sobie spokój. Licho u nas było z seksem przed owu więc się nie napalam a z drugiej strony to by było drugie testowanie w tym miesiącu płodności (bo urodzin) no i rok temu też zaszłam w czerwcu no i schiza ogólnie gotowaa pms mi dokucza od kilku dni więc.... ehhhhhh powinnam się zająć czymś pożytecznym
![]()
Temat niełatwy, to na pewno, ale sama jestem chyba na takim etapie, że już nie mam wiele do stracenia ;-) Chętnie kogoś uświadomięAle żeby nie było, ja tych wniosków nie snuje w rozmowie z innymi ludźmi, którzy ich znają. Wtedy bym pewnie powiedziała tylko, że to nie nasza sprawa i nie powinniśmy o tym gadać.
A że to jest kontrowersyjny temat, dla większości ludzi wstydliwy to jakoś wydaje mi się, że nie powinno się o coś takiego pytać. Ciężko wyczuć gdzie ktoś ma swoje granice. Ja długo nie odpowiadałam na to pytanie wprost i bardzo się gimnastykowałam, żeby unikać tematu, bo nie chciałam tych wszystkich dyskusji, mądrości i pocieszeń, które wylewają się z ludzi później. To już wolałam słuchać, że jestem lambadziarą, dla której kariera jest najważniejsza.
No właśnie po jakimś czasie to już się człowiek robi obojętny na takie wyskoki i dobre radyTemat niełatwy, to na pewno, ale sama jestem chyba na takim etapie, że już nie mam wiele do stracenia ;-) Chętnie kogoś uświadomięI z drugiej strony, jakieś uwagi osób z zewnątrz wobec nas też już nie byłyby przyjęte tak samo jak jeszcze za czasów naturalnych starań... Wtedy myślałam sobie, że jeśli ktoś mi wyskoczy z jakimiś radami czy sugestiami, to powiem: "No nie wiem, chyba nie umiemy "tego" robić! Jakieś sugestie?"... Teraz to jest tak, że gdyby nam się powiodło, mam wrażenie, że ludzie będą w szoku... że w ogóle starcy śmieli iść w in vitro jeszcze...
I kwestia szkodliwości fajek, i nawet kwestia wczesnego wykrycia ciąży... Z moją mamą było ciekawie, bo paliła sporo, ale raz zachorowała na na straszną anginę, straciła głos, ból ogromny... no generalnie o fajkach zapomniała. I właśnie tuż potem zaszła w ciążę. Po 5 latach... przypadek ? ;-) Na dodatek dowiedziała się w okolicach 4.miesiąca.Jestem w stanie zrozumieć czasy ciąż naszych mam, kiedy pojęcie o szkodliwości fajek było znikome. Osób, które palą obecnie, nie rozumiem totalnie. A baby w ciąży to powinny być karane za to
Mi dziś chyba zaczyna rozkręcać się @Zrobiłam testoczywiście 1 kreska. Jednak nie zrobiliśmy Greka, no cóż, może Polka się uda kiedyś
Zobacz załącznik 1417850
Może jestem nieobiektywna w ogóle, ale ja nigdy nie paliłam... więc może łatwo mi mówić ;-)No oczywiście są sytuacje, że dziecko rodzi się zdrowe. Ale skoro świadomość o tym że jesteś w ciąży i jaranie petów, No nie… nie zniosę![]()
Dokładnie tak. Tez mam ochotę na wino, ale nawet by mi do głowy nie przyszło żeby choćby łyka wypić. Stanąłby mi w gardle.Może jestem nieobiektywna w ogóle, ale ja nigdy nie paliłam... więc może łatwo mi mówić ;-)
Ale za to jestem konsumentką dobrego wina, dużej ilości kawy, serów niepasteryzowanych, mięs surowych, tiramisów i innych rzeczy... i na czas starań i leczenia o nich zapominam.