Tak z górki. Jest mi przykro, jak każdej z nas w takiej sytuacji, że ten zarodek nie przetrwał, żal... 2 lata temu miałam puste jajo płodowe, więc już 2 moja strata, ale mam synka kilkuletniego zdrowego więc mam siłę dla niego, żeby o tym zapomnieć... Dziś badają betę, jak będzie tak jak zakładają przyrosty ( choć nie wiem po co bo już widać w jajowodzie że jest ciaza) to jutro dostanę meto. Mam też zostać wypisana jutro i po 4 i 7 dniach wrócić tu ale tylko na chwilę ja badania. Powiedziała mi gin, że musi w domu się ktoś mną opiekować, w sensie być obok bo może to się udać, ale też może pęknąć jajowod wtedy biegiem na odzzial i by w takiej sytuacji usuwali jajnik :/ mówiła że szansa ponad 50 % że nie pęknie, a potem że 20% tylko ryzyka że pęknie, ale to i tak dużo:/ lipa jest taka, że pol roku nie można się starać... Mam.wielka nadziejej, że się uda tym lekiem i zostanie jajowod cały.