reklama
Forum BabyBoom.pl

Dzień dobry

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Kochani, umiera młoda mama. To koleżanka jednej z naszych moderatorek @89katia. Być może uda sie ocalić jej życie, ale (jak zawsze) potrzba na to pieniędzy. I to nie za miesiąc, nie za dwa, tylko teraz. Dorzuć się do zbiórki. Każda wpłata, nawet ta symboliczna daje jej większą nadzieję, że wróci do swoich maluszków. Dziękuję. aniaslu Poznaj Anię i jej dzieci. I podejmij decyzję.

reklama

gdzie nie da się wjechać wózkiem...

Mamoot

Potrójna mama
Dołączył(a)
27 Październik 2006
Postów
12 614
Miasto
Warszawa
Rozwiązania
0
O tym chyba jeszcze nie było. My najczęściej jeździmy samochodem, ale od czasu do czasu ruszamy w miasto z wózkiem... i czekają nas tam różne niespodzianki...
Nie udało nam się wejść do jednej windy w 15-sto piętrowym bloku (na szczęście była druga, nowsza i szersza winda, bo jechaliśmy na 14-ste).
Mamy wieczny problem z tramwajami starego typu. Przymierzamy się do wejścia z oznaczeniem "dla wózków" i... nic. Brakuje jakiś 2 cm, żeby zmieścić się między poręczami. Da się wejść, ale wózek trzeba unieść wysoko nad głowę.
Ciekawie było też na schodach na moście Poniatowskiego. Są tam takie specjalne pochylnie dla wózków. Tylko są strasznie wąskie i mogą jechać kółka tylko z jednej strony.

Ciekawa jestem jakie Wy macie doświadczenia? A Mamusie zagraniczne? U Was pewnie wszystko super dostosowane dla wózków?
 
reklama

heatherek

Mama czerwcowa '06
Dołączył(a)
5 Grudzień 2006
Postów
2 484
Miasto
Warszawa
Rozwiązania
0
Bardzo fajny watek!
My jestesmy glownie piesi spacerowicze, wiec nas przede wszystkim przerazaja wysokie krawezniki i samochody zastawiajace caly chodnik, tak ze NIE MA OPCJI, zeby przejechac miedzy samochodem a powiedzmy sciana budynku.
Poza tym przejscia do kas w supermarketach haha, ktore z zasady sa za waskie na wozek - kilka razy zdazylo nam sie cofac z zaplaconymi zakupami i wychodzic tzw. wyjsciem bez zakupow.
No i najwiekszy skandal - urzad stanu cywilnego, w ktorym odbieralismy akt urodzenia Mateusza - Starowka, ul. Jezuicka, najpierw kilka kamiennych schodkow na zewnatrz kamieniczki, a potem wziuuu na pierwsze pietro wielkimi, przerazajacymi, wysokimi, kamiennymi schodami do odpowiedniego pokoju (oczywiscie bez windy)... Nie lepszy jest urzad na Mokotowie, gdzie pomna poprzednich doswiadczen wybralam sie tylko z nosidelkiem :)
 

heatherek

Mama czerwcowa '06
Dołączył(a)
5 Grudzień 2006
Postów
2 484
Miasto
Warszawa
Rozwiązania
0
....aaaa, i jeszcze cos, wszelkie male sklepiki z artykulami dla dzieci, do ktorych mozna sie dostac po kilku schodkach (!) albo nie mozna dostac sie wcale, bo maja za waskie drzwi na wjazd z wozkiem!
 

stokrotki

czerwcowa mamuśka (2006)
Dołączył(a)
19 Sierpień 2006
Postów
1 313
Miasto
Irlandia/Oranmore
Rozwiązania
0
Mamoto oj byś się zdziwiła....... niestey . Coprawda jeśli chodzi o komunikacje miejską to jest super , autobusy mają obniżane wjazdy. Nie trzeba się gimnastykować i prosić o pomoc. Jednak jeśli chodzi o urzędy to hmmm powiedzmy że tak sobie no bo niby są windy dla wózków ale one przewarznie są nieczynne:baffled: . Na schodach podjazdów brak wi.ec wówczas pozostajetylko dzwiganie pojazdu na wybrane piętro. No i wielu miescach na mieście brakuje podjazdów na schodach .Jednak ogólnie nie mogę narzekać choć musze powiedzieć że w moim rodzinnym mieście Kwidzynie było o wiele lepiej w tej kwesti.
 

ell

Mama czerwcowa'06 Fan(ka)
Dołączył(a)
23 Listopad 2005
Postów
3 515
Rozwiązania
0
Na śląsku wszelkie podjazdy na schodach są niedostosowane do obecnych wózków- za wąskie i tyle- wiec kazdorazowo wózek trzeba koniecznie targać po schodach.... męczy mnie główkowanie gdzie mogę iść z małą a gdzie nie.....ale dziewczyny pomyślcie sobie o osobach niepełnosprawnych zgroza!!!!jak codziennie muszą się spotykać z takimi sytuacjami....
 

sumka

Mama czerwcowa'06 Mama na cały etat :)
Dołączył(a)
15 Październik 2005
Postów
2 922
Miasto
Warszawa
Rozwiązania
0
U nas nie da się wjechać do przychodni, tzn wjechać się da ale na drzwiach jest zakaz wprowadzania wózków. O ile rozmumiem że jak jest ciasno to nie mozna, ale powierzchnia taka że i helikopter by wylądował. Zawsze się ładuję i awanturka gotowa :-)
 

fusik

Mama 2006/2010
Dołączył(a)
13 Lipiec 2006
Postów
2 572
Miasto
Łódź
Rozwiązania
0
w Łodzi raczej tak jak wszędzie... tzn duże krawężniki, schody do sklepów dziecięcych itp. Moją zmorą sa chodniki które już gdzieś opisywałam, jeżdzi się po nich strasznie.
 

Kasia Kucińska

Majowa Czerwcówka '06 :)
Dołączył(a)
8 Kwiecień 2006
Postów
2 511
Miasto
Warszawa
Rozwiązania
0
Sumka, o rany :szok: co za kretyn to wymyślił! O czymś tak idiotycznym nie słyszałam...
A ja raz byłam w okolicach centralnego sama z Martusią, akurat nam uciekł tramwaj niskopodłogowy, następny za pół godziny- więc pomyślałam, że przejdę ten jeden przystanek i wsiądę przy centralnym, bo czekać mi się nie chciało. Dochodzę do centralnego i omal mnie ognisty szlag nie trafił- podjazdu brak, windy brak- no i niby jak ja mam przejść na ten tramwaj?!?! No i musiałam prosić o pomoc przy zniesieniu wózka- byłam miesiąc po porodzie i sama nie dałabym rady. Oczywiście żeby było jeszcze milej tramwaj odjechał nam sprzed nosa- i znów trzeba było prosić o pomoc, bo czekać na następny niski nie miałam siły. Od tamtej pory zanim gdzieś pojadę zawsze najpierw pięć razy się zastanowię, czy jestem w stanie dać sobie radę sama.
A tak swoją drogą to nie cierpię, jak muszę kogoś prosić o pomoc przy wnoszeniu wózka. Zwykle ludzie się pchają, żeby wejść jak najszybciej do autobusu, a kobieta z wózkiem zostaje na końcu i wszyscy dookoła nagle ślepną i głuchną, jak się poprosi o pomoc, no bo przecież po co, ktoś inny może to zrobić. Jak ja tego nienawidzę!!! Przecież to nie jest nadludzki wysiłek! W ogóle to częściej pomoże kobieta niż facet...
I teraz to odpowiadam chamstwem na chamstwo- jak do niskopodłogowego pcha się stado "schorowanych" babć, co to stać biedne nie mogą a na pchanie się sił im nie braknie, to ja też się pcham, bo jak nie to zostaję w drzwiach- przecież w miejscu dla wózków stoją ludzie bez wózków i jedyne co zrobią to przesuną się o krok albo i to nie- wtedy rozdzieram paszczę i domagam się energicznie swoich praw.
Nie wiem, Wy też tak macie, czy może ja mam jakiegoś pecha i wiecznie trafiam na jednostki aspołeczne?
Ojojoj, ale sobie ponarzekałam... ale naprawdę mnie to wkurza :wściekła/y:
 
reklama

Mamoot

Potrójna mama
Dołączył(a)
27 Październik 2006
Postów
12 614
Miasto
Warszawa
Rozwiązania
0
Kasiu, mój mąż miał taką aspołeczną sytuację w metrze. W ogóle mamy dobrze, bo metro blisko, a tam zawsze są windy i wszędzie można zajechać. On jechał metrem, dojechał na naszą stację i chciał wysiąść. Był tłok, więc mówi do faceta przepraszam. Mówi raz i nic, mówi drugi raz, a facet, że on teraz nie wysiada. To się mój Marcin wkurzył, przepchnął się i przejechał facetowi po stopie kółkiem. :-p
 

Polecamy

null

Nowe wątki

reklama

Nowe pytania

Do góry