• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Gdzie rodzić - Warszawa?

reklama
Za gorąco (tylko dziwne że w pl klimacie mu za gorąco, a w Afryce czy Włoszech gdzie mają wiosną/jesienią takie tempo jak u nas latem ma się w najlepsze (może on taki strefowy - o tu zaczynają się wakacje to jadę do Chorwacji) 🤣🤪

Wróciły 😀 odwiedziny

FB_IMG_1646117378476.jpg
 
Hej, mam pytanie do dziewczyn, które rodziły na Żwirki i Wigury, albo znają kogoś takiego. Interesuje mnie dostępność łóżek na porodówce. Słyszałyście o przypadkach odsyłania do innego szpitala? Mówię o porodzie w zaawansowanym stadium.
 
reklama
2 lata temu Pojechałam z poronieniem. Na izbie dostałam ulotkę i słowne zaproszenie na poród do nich [emoji1787][emoji1787]
Ja mijam szerokim łukiem..
Słyszałam wielokrotnie, że rodzenie w Praskim podobno ok. Ale ja chyba się nie wybiorę.
Trzy lata temu byłam w Praskim "przy okazji" poronienia zatrzymanego. O ile lekarze odzywali się i zachowywali przyzwoicie (i w miarę możliwości delikatnie), to pielęgniarka (położna?), która mnie przyjmowała na wywiad, była dla mnie straszna.
Czas covidu, wszystkie pacjentki na korytarzu siedzimy w maskach. Przyszłam z krwawieniem i silnymi bólami brzucha. Baba na mnie nakrzyczała (głośno, przy innych czekających pacjentkach) i na głos mówiła takie teksty, że to pewnie 5 kropli plamienia, żadnego krwawienia, a ja jestem przewrażliwiona i symuluję. Powtarzałam jej kilka razy, że potrafię odróżnić krew od plamienia (co już wcześniej na teleporadzie mi inna położna powiedziała). Już zwątpiłam, ale czułam się tak źle, że nawet nie chciało mi się ruszyć. Po prawie 2 h wzięły mnie do gabinetu. Poronienie zatrzymane, prawdopodobnie w 8tc, a ja już niby byłam w 12 tc. Pamiętam minę tej kobiety, jak usłyszała, że jednak nie symulowałam. Samo poronienie było słabym przeżyciem, ale takie potraktowanie pacjentki naprawdę nie pomaga. Jedno dobre, że nie musiałam mieć łyżeczkowania, bo samo się zaczęło. Dramat :/
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry