reklama

Grudniowe mamusie 2008

reklama
Bo my się zastanawiamy. Tylko ja mam wątpliwości. Czy naprawdę ta krew przechowywana tyle lat w razie czego może pomóc. Z drugiej strony zakładanie, że dziecku będzie potrzebna jest mhmmm...no wolałabym nie zakładać takiej sytuacji.
 
My się mocno zastanawialiśmy nad bankiem krwi... i konsultowaliśmy ze znajomymi lekarzami. I daliśmy sobie spokój. Podobno jeszcze nie warto, przynajmniej nie w Polskiej rzeczywistości. A w samych superlatywach wypowiadają się głównie przedstawiciele tych firm. Dla nich ta kasa....

Dzisiaj dzień raczej z tych gorszych - po nieprzespanej nocce. Sama sobie jestem winna!! O godzinie 1:00 namówiłam Bartusia na jajecznicę na boczku - pyyyycha ale po tym nie da się spać. A jak mi się już zachciało, to Szymuś dostał czkawki a ze skaczącym brzuchem też spać się nie da...
 
Ostatnia edycja:
Myszqa gdyby mnie było stać, nie zastanawiałabym się. Zdrowie i bezpieczeństwo nie mają ceny.
Dla nas wszystkich lepiej, żeby nawet przechowywana NIGDY nie musiała się przydać.
 
My się mocno zastanawialiśmy nad bankiem krwi... i konsultowaliśmy ze znajomymi lekarzami. I daliśmy sobie spokój. Podobno jeszcze nie warto, przynajmniej nie w Polskiej rzeczywistości. A w samych superlatywach wypowiadają się głównie przedstawiciele tych firm. Dla nich ta kasa....

No właśnie gdzieś słyszałam/czytałam, że nie do końca jasna jest sytuacja prawna takich banków krwi.
Kolejne pytanie na liście do mojego gina. Nie wyjdę od niego jutro przez parę godzin :-)
 
Ale mi się cholernie czas dłuży....
Dobrze, że rano teściowie przyjeżdżają z nową dostawą ubranek od mojej mamy to będę mogła poprać , poprasować i poukładać.
Naszykowałam sobie też wczoraj w nocy jak nie mogłam zasnąć ubranka dla Oliwki do szpitala i sporo mi ich wyszło bo nigdy nie wiadomo co się przyda więc wolę wziąć na zapas:-)

Jeszcze tylko swoje rzeczy muszę spakować:-)
 
Asiulka, Misiówka - dzięki za odpowiedź dot. skurczów... teraz wiem, czego się (mniej więcej spodziewać)

Marzycielko - ty nie dawno pisałaś, że chciałabyś długo w domciu przeczekać te skurcze co występują co dłuuugi odcinek czasu, tak aby prawie na sam poród w szpitalu się znaleźć. Uważam, że to jest bardzo dobra decyzja - ja też tak zamierzam zrobić, mimo iż nie wiem czy nie spanikuję (myślę że nie - bo też chcę świadomie rodzić). Moja położna powiedziała, żebym zadzwoniła do niej i zgłosiła się w szpitalu dopiero jak będą regularne skurcze co 10 minut. (A potem, powiedziała: "poród może jeszcze trwaćalbo 2 albo 7 godz. zależy od pacjentki... i sytuacjii....") To jest chyba najlepsza decyzja- bo ja czytałam wypowiedzi kobiet przed porodem drugiego dziecka - twierdziły, że "poród, jak to poród... trza wytrzymać, ale największą katorgą dla nich jest kilkudniowy pobyt w szpitalu po porodzie...." Ponoć nie jest to zbyt miłe... Dlatego chciałabym jak najdłużej być w domu swoim.... Do szpitala mam "rzut beretem" :-D 5 min. Poza tym mówi się, że "kobiety rodzą dobę, albo 18 godz..." Czasem jest tak - że kobitka po prostu czuje pierwsze 2, 3 silne skurcze i od razu "zamiata" do szpitala - a potem się tam męczy chodząc po korytarzu.... do porodu - i stąd ten "czas trwania porodu"
A mnie odrzuca na sam widok szpitala... i boję się zbyt długo tam pozostać....

Co do banku krwi pęp. - też nie oddajemy...

Dziś miałam doła.... Płakałam po południu... Ruszać się ciężko - cała spuchnięta jestem.... Po tym upadku nadal nie mogę ruszać ręką... i jak byłam dziś rano na badaniach samochodem - to lewą ręką zmieniałam biegi - czyli za każdym razem robiłam półobót z Zuzią na siedząco o 180 stopni...:no::no::no:. No i jechałam 35km/h na 2 biegu...:no: Lewa ręka nadal niesprawna.....
Miłego wieczorku!!!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry