Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
witam niedzielnie
tej nocy wreszcie maly mi dal pospac obudzil sie tylko raz na godzinke pokwekal zjadl i zasnol do samiuskiego ranka,pozniej znow zjadl i spi, je i spi oby tak dalejchyba maly mi robi prezent
dzis konczy 1 MIESIAC :-):-):-)
Witajcie Mamuśki!!!!!!![]()
Trzymałyście bardzo mocno kciuki za co DZIĘKUJEMY WAM BARDZO!!!!!![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
NIE IDZIEMY DO SZPITALA!!!!!!!!![]()
Z serduszkiem Julci już lepiej...Ale cieszę się
aż brak mi słów!!!!!![]()
Hej,
U mnie nieprzyjemności ciąg dalszy....mężuś przeprosił i w ogóle nawet to przepraszanie miłe było ;-)ale... mój były mąz jadąc rano z córka na urodziny do swojej dziewczyny miał wypadek :-(...na szczęście Kasi nic sie nie stało była na rentgenie klatki piersiowej(na szczęście była zapieta! ) i wszystko ok. Chcieli ja zostawić do jutra na obserwacji ale obserwowac to ją moge w domku...Mojemu ex też nic sie nie stało ale auto do kasacji...wszystko miało miejsce w centrum wa-wy pod samym domem...a ile razy ja tego rodzaju odległości jej nie zapinałam (matka kretynka)wypadek z winy kierowcy drugiego samochodu...nawet ni ewiecie co czułam jak zadzwonił telefon i mój ex powiedział, ze mieli wypadek i są w szpitalu..cała krew mi odpłynęla z ciała...serce mi staneło na moment...
Dobrze , że wszystko dobrze!!Agatko, sprawdź proszę w ulotce, czy to jest penicylina?
Baaaardzo się cieszę, oby tak dalej :-):-):-)
eager, współczuję. Nawet nie potrafię sobie tego wyobrazić.....
justine, trzymaj sie dzielnie kochana :-)
A ja od wczoraj cały czas gorączkuję. Wczoraj miałam 39,3, dzisiaj ponad 38. Czuję się fatalnie...Pani doktor zapisała mi antybiotyk, ale kazała poczekać do jutra, czy się samo nie poprawi (tylko na bioparoxie).
Opowiem wam, co mi się wczoraj przytrafiło. Poszłam do apteki i kupiłam tymianek i podbiał do ssania i witaminę A+E. panie w aptece już mnie trochę kojarzą, więc mnie zapytały, czy karmię, bo podobno nic z tych leków nie można brać przy karmieniu. Oczywiście powiedziałam, ze wracam od lekarza i wykupiłam leki. dwie godziny poźniej przyszła do mnie pani z apteki, aby się upewnić, czy rzeczywiście lekarz to przepisał i poradziła mi, żeby lepiej nie ryzykować. I rzeczywiście w ulatkach jest napisane, ze nie można brać przy karmieniu. Ale byłam w szoku, że tak się mną przejęły obce kobiety :-) Ale to chyba w nagrodę za dobry uczynek-zamówiłam leżaczek przez internet i przy płaceniu za pobraniem pani wydała mi o 100 zł za dużo. Wybiegłam za nią na schody i oddałam jej tę kasę :-)
A co do przemocy w rodzinie, to doświadczyłam tego niestety na własnej skórze. Mój były mąż, jak sobie wypił za dużo, to potrafił uderzyć moją głową o futrynę w drzwiach lub popchnąć mnie na ziemię...Na szczęście rozstaliśmy się po 1,5 roku małżeństwa, a pół roku później rozwiedliśmy się. A znaliśmy się 6 lat. Teraz z moim G znamy się krótko, ale od razu wiedziałam, że to ten. I jestem szczęśliwa jak nigdy :-)

Witajcie Mamuśki!!!!!!![]()
Trzymałyście bardzo mocno kciuki za co DZIĘKUJEMY WAM BARDZO!!!!!![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
NIE IDZIEMY DO SZPITALA!!!!!!!!![]()
Z serduszkiem Julci już lepiej...Ale cieszę się
aż brak mi słów!!!!!![]()


Hej,
U mnie nieprzyjemności ciąg dalszy....mężuś przeprosił i w ogóle nawet to przepraszanie miłe było ;-)ale... mój były mąz jadąc rano z córka na urodziny do swojej dziewczyny miał wypadek :-(...na szczęście Kasi nic sie nie stało była na rentgenie klatki piersiowej(na szczęście była zapieta! ) i wszystko ok. Chcieli ja zostawić do jutra na obserwacji ale obserwowac to ją moge w domku...Mojemu ex też nic sie nie stało ale auto do kasacji...wszystko miało miejsce w centrum wa-wy pod samym domem...a ile razy ja tego rodzaju odległości jej nie zapinałam (matka kretynka)wypadek z winy kierowcy drugiego samochodu...nawet ni ewiecie co czułam jak zadzwonił telefon i mój ex powiedział, ze mieli wypadek i są w szpitalu..cała krew mi odpłynęla z ciała...serce mi staneło na moment...

...tak ogolnie to chcialabym zasugerowac, ze jestesmy tutaj zeby sie WSPIERAC a nie spierac, wiec sie nie spierajmy, bo sie spierdaczy!!
Bylam w kosciele - a do kosciola nie chodze bo nie kumam z tego duzo, jak juz pisalam chrztu nie mam, ale do rzeczy...przebrnelam przez msze itp i jak juz wychodzimy wszyscy pobozni z tego kosciola to slysze: "Same wozki" a na to drugi babsztyl "Bo placa, jakby nie placili to by tu nikogo nie bylo, mowie Ci...", no myslalam, ze podejde do tych bab i je tak trzasne przez leb! ...
Cyprysiowa mamusiu bardzo Ci dziekujemy za piekna liste Grudnioweczek, jestesmy dozgonnie wdzieczne)
Anoli, wiec tak: potrzebujesz do tej ambasady na portland place pojechac z mazczyzna, wziasc paszporty wasze, akt slubu jesli nie macie takiego samego nazwiska, a jesli macie to i tak wezcie, akt uodzenia dzidziusia copy - ten czarny nie czerwony, foteczki i na miejscu wypelnic wniosek, ktory dostaniecie od Pana Buca przy drzwiach. No i pieniazki. Usmiejecie sie bo bedzie na przyklad pytanie - wzrost w centymetrach)))) ja sie sztachnelam i napisalam 62cm
))) oczy co za zdziwienie - niebieskie
)))))) ale jesli zamierazsz jechac pociagiem to poczekaj az minal te cholerne godziny szczytu - raz ze zaplacisz za bilet o polowe mniej - naprawde POLOWE mniej a dwa, ze nie wbijesz sie nigdzie z wozkiem, bo bedzie busy, jesli nie zamierzasz brac wozka tylko na przyklad nosidelko to zmien zdanie i wez wozek, jesli zamierzasz jechac autem, to musisz sie nastarac coby znalezc miejsce parkingowe i jak juz znajdziesz to trzeba za nie zaplacic smsem przez komoreczke i koniecznie pamietajcie zeby zaplacic congestion charge 8 funtow.
W tej zakichanej ambasadzie nie ma mikrofali coby pogrzac mleko i sa zaaaawsze kolejki do toalety jakby zamarzylo ci sie podgrzac je pod kranem z ciepla woda. No i niestety Anoli zapowiadaja minus siedem od poniedzialku. Ja robilam fotki w snapy snap. Good luck! i daj znac jak czegos jeszcze potrzebujesz![]()


Nie ma tam normalnych parkomatów
Tą opłate 8 funtow to zapłace przez internet





)
Witajcie Mamuśki!!!!!!![]()
Trzymałyście bardzo mocno kciuki za co DZIĘKUJEMY WAM BARDZO!!!!!![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
NIE IDZIEMY DO SZPITALA!!!!!!!!![]()
Z serduszkiem Julci już lepiej...Ale cieszę się
aż brak mi słów!!!!!![]()
A co do przemocy w rodzinie, to doświadczyłam tego niestety na własnej skórze. Mój były mąż, jak sobie wypił za dużo, to potrafił uderzyć moją głową o futrynę w drzwiach lub popchnąć mnie na ziemię...Na szczęście rozstaliśmy się po 1,5 roku małżeństwa, a pół roku później rozwiedliśmy się. A znaliśmy się 6 lat. Teraz z moim G znamy się krótko, ale od razu wiedziałam, że to ten. I jestem szczęśliwa jak nigdy :-)
-ale najważniejsze, że trafiłaś na prawdziwego faceta, a nie tzw.damskiego boksera-słów brak
mam już tego dość... tych ciągłych nachodzeń i odwiedzin... już nie wyrabiam... zero życia prywatnego... nie mogę nawet palnąć się na kanapę jak Mała zaśnie bo zawsze ktoś jest... możecie sobie pomyśleć że marudzę i przesadzam, najpierw narzekam na teściowa teraz na rodziców, ale ja naprawdę już tego nie wytrzymuję... moi rodzice a szczególnie ojciec przychodzą, przychodzi do mnie codziennie tak około 16 jak skończy prace i siedzi do 20 i tak od dwóch miesięcy odkąd Mała pojawiła się na świecie... próbowałam mu dać delikatnie do zrozumienia że te codzienne wizyty są męczące i że potrzebuje choć chwilę prywatności ale on nic... jakbym mówiła do ściany... a jak powiem mu wprost to się obrazi i już nie przyjdzie w ogóle... znam mojego tatę jest strasznym nerwusem i obrażalskim, kiedyś pokłócił się o jakąś pierdołę ze swoja siostrą i nie odwiedzała jej 10 lat... nie wiem co mam robić... gdyby był ze mną mój M od razu by to jakoś załatwił, on potrafi jakoś lepiej dogadać się z moim ojcem... najchętniej to wyniosłabym się stąd jak najdalej od wszystkich... chciałabym mieć już wreszcie święty spokój...
sorry że tak smęcę ale jest mi ciężko a może jak się wam wygadam to mi jakoś ulży...

I jestem mega zadowolona bo mój ma jutro wolne i we wtorek też bo jedziemy na szczepiene-więc czuje taki fajny komfort
I w sob.ruszamy z M na zakupki, bo siostra przyjedzie i posiedzi mi z Małą
aaaaach już myślę co tam mi się jeszcze przyda-cała lista mi się w głowie tworzy
Ale niestety troche kasy pójdzie, a tak próbowałam być oszczędna
No ale co zrobić
mam już tego dość... tych ciągłych nachodzeń i odwiedzin... już nie wyrabiam... zero życia prywatnego... nie mogę nawet palnąć się na kanapę jak Mała zaśnie bo zawsze ktoś jest... możecie sobie pomyśleć że marudzę i przesadzam, najpierw narzekam na teściowa teraz na rodziców, ale ja naprawdę już tego nie wytrzymuję... moi rodzice a szczególnie ojciec przychodzą, przychodzi do mnie codziennie tak około 16 jak skończy prace i siedzi do 20 i tak od dwóch miesięcy odkąd Mała pojawiła się na świecie... próbowałam mu dać delikatnie do zrozumienia że te codzienne wizyty są męczące i że potrzebuje choć chwilę prywatności ale on nic... jakbym mówiła do ściany... a jak powiem mu wprost to się obrazi i już nie przyjdzie w ogóle... znam mojego tatę jest strasznym nerwusem i obrażalskim, kiedyś pokłócił się o jakąś pierdołę ze swoja siostrą i nie odwiedzała jej 10 lat... nie wiem co mam robić... gdyby był ze mną mój M od razu by to jakoś załatwił, on potrafi jakoś lepiej dogadać się z moim ojcem... najchętniej to wyniosłabym się stąd jak najdalej od wszystkich... chciałabym mieć już wreszcie święty spokój...
sorry że tak smęcę ale jest mi ciężko a może jak się wam wygadam to mi jakoś ulży...
mam już tego dość... tych ciągłych nachodzeń i odwiedzin... już nie wyrabiam... zero życia prywatnego... nie mogę nawet palnąć się na kanapę jak Mała zaśnie bo zawsze ktoś jest... możecie sobie pomyśleć że marudzę i przesadzam, najpierw narzekam na teściowa teraz na rodziców, ale ja naprawdę już tego nie wytrzymuję... moi rodzice a szczególnie ojciec przychodzą, przychodzi do mnie codziennie tak około 16 jak skończy prace i siedzi do 20 i tak od dwóch miesięcy odkąd Mała pojawiła się na świecie... próbowałam mu dać delikatnie do zrozumienia że te codzienne wizyty są męczące i że potrzebuje choć chwilę prywatności ale on nic... jakbym mówiła do ściany... a jak powiem mu wprost to się obrazi i już nie przyjdzie w ogóle... znam mojego tatę jest strasznym nerwusem i obrażalskim, kiedyś pokłócił się o jakąś pierdołę ze swoja siostrą i nie odwiedzała jej 10 lat... nie wiem co mam robić... gdyby był ze mną mój M od razu by to jakoś załatwił, on potrafi jakoś lepiej dogadać się z moim ojcem... najchętniej to wyniosłabym się stąd jak najdalej od wszystkich... chciałabym mieć już wreszcie święty spokój...
sorry że tak smęcę ale jest mi ciężko a może jak się wam wygadam to mi jakoś ulży...