reklama

Grudniowe mamy 2017

reklama
Kochana ja za Was kciuki też mocno trzymam

@CarlaR kocham melliski :D Te różowe też mam :D Skoczę w takim razie do CCC może mi tez co uda się upolować :D

Moje chłopaki na placu zabaw a ja w końcu miałam czas na spokojny prysznic :D Jakie to miłe uczucie móc nałożyć maskę na włosy i nie spłukiwać jej po 3 minutach :D Wcinam orzechy i piszę do Was. Mąż ze mnie się śmieje, że z Włocha zrobiła w brzuchu się wiewiórka :D Chyba imie juz wybaliśmy i będzie u nas Jagoda ( tak do brzuszka mówiłam jak pojawiło się to największe plamienie, więc chyba tak powinno zostać)
Przecudna psinuńka całuję ją i wygłaszam na odległość żeby już było dobrze [emoji4][emoji3][emoji175][emoji182][emoji8]
 
Kołysanka dla okruszka to chyba najpiękniejsza piosenka Krajewskiego. I jedna z piękniejszych jakie w życiu słyszałam. Zawsze wspominam przy niej mojego Aniołka. W sobotę minie rok i w sobotę mam połówkowe. Słodko-gorzki dzień. Co za ironia losu...
Dasz radę kochana. U nas w sobotę minie półtora roku jak urodziła się i umarła Lenka ale wierzę że jest z nami i pomaga, żeby tym razem się udało. ŚCISKAM Cię serdecznie,buziaki.
 
Ja przy tej zawsze płaczę. To moja ulubiona :)
No i ryczę :D:D
Ja wyje przy "był sobie król" i przy "z popielnika na Wojtusia" :)
Dasz radę kochana. U nas w sobotę minie półtora roku jak urodziła się i umarła Lenka ale wierzę że jest z nami i pomaga, żeby tym razem się udało. ŚCISKAM Cię serdecznie,buziaki.
U mnie 10 sierpnia będzie termin porodu mojego Okruszka, któremu się nie udało. Ehh..
 
reklama
Co do beku przy piosenkach, to jak byłam w maju na komunii tej swojej najmłodszej siostry, to w ramach podziękowań od dzieci dla rodziców, dzieci chórem zaśpiewały piosenkę Arki Noego "Ja jestem", no normalnie nie wytrzymałam i tylko ukradkiem pocące się oczy wycierałam. :)

@DigitalGirl "Był sobie król" to jedna z 2 piosenek, przy których odkąd pamiętam bierze mnie melancholia więc w ciąży nawet nie próbuję, póki co.
Drugą przy której płakałam już w wieku 3-4 lat to była śpiewana przez mojego tatę "Była sobie żabka mała". Tata bardzo ją lubił, a ja miałam wielką pluszową żabę będącą moją ulubioną zabawką i jak przychodził moment, kiedy bociek zjadł żabkę na śniadanie to mała Magda w ryk. W końcu ogarnął kompromis, smutny moment omijał i już było dobrze, a ja tańczyłam po pokoju z tą żabą :D Do tej pory się ze mnie śmieją, zaczynając śpiewać tą piosenkę...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry