reklama

Grudniowe mamy 2020

reklama
Dziewczyny mam jeszcze jedną dość męczącą mnie sprawę. Tak bardzo chcemy aby dziecko pojawiło się w naszym życiu że często nachodzą mnie myśli ze którego dnia żona poroni czy wydarzy się coś złego. Żona jest 15,5tc. Czy ryzyko już spada? Na USg prenatalnym wszystko super. Robilśmy NIFTY też ok. Na ogół jestem bardzo opanowany i myślę trzeźwo ale gdy człowiek usłyszał że zostanie Tatą to aż siebie nie poznaje i wariuje :)
Podobny wiek ciąży jak mój. Miałam zagrożona ciążę i do 15 tygodnia lekarz sugerował abym dużo odpoczywała i nie jeździła samochodem na dalsze wyjazdy. Kilka dni temu miałam konsultacje gdzie lekarz sprawdził mi długość szyjki oraz tętno i pozwolił na dalsze podróże (+300km). Myślę, że ryzyko z tygodnia na tydzień maleje i po pierwszym trymestrze musimy nastawić się, że będzie już tylko dobrze :) powoli też odstawiam duphaston chociaż mam pewne obawy, ale podobno w tym okresie za produkcję progesteronu odpowiada już łożysko. Trzeba myśleć pozytywnie, choć po tym co przeszłam też nie przychodzi mi to łatwo.
 
Ja ze swojego doświadczenia doradzę, że naprawdę warto mieć swojego lekarza w szpitalu. Inaczej patrzą na pacjentkę. Nie wiem czy to dobrze, ale takie są realia w Polsce 🤷‍♀️
Zgadzam się... teraz mam doktorke w szpitalu którym ostatnio byłam na badaniu jak plamienia dostałam i lekarz który mnie przyjmow był zdziwiony że godzine jechałam specjalnie do ich szpitala zamiast pojechać do swojego w swoim mieście... Ale jak dowiedział się że mam doktorke z ich podziału odrazu zmienił podejście... aczkolwiek różnie to też bywa bo w poprzedniej ciąży miałam lekarza który był ordynatorem w moim mieście A chodziłam do niego prywatnie i przy porodzie olal mnie totalnie zero zainteresowania i tak samo jak lerzalam w szpitalu przed porodem...
 
Podobny wiek ciąży jak mój. Miałam zagrożona ciążę i do 15 tygodnia lekarz sugerował abym dużo odpoczywała i nie jeździła samochodem na dalsze wyjazdy. Kilka dni temu miałam konsultacje gdzie lekarz sprawdził mi długość szyjki oraz tętno i pozwolił na dalsze podróże (+300km). Myślę, że ryzyko z tygodnia na tydzień maleje i po pierwszym trymestrze musimy nastawić się, że będzie już tylko dobrze :) powoli też odstawiam duphaston chociaż mam pewne obawy, ale podobno w tym okresie za produkcję progesteronu odpowiada już łożysko. Trzeba myśleć pozytywnie, choć po tym co przeszłam też nie przychodzi mi to łatwo.
Tez mam odstawiac wlasnie duphaston i w 12tyg zeszlam z 3 tabletek na 2 tabletki i w 16 tyg mam brac po jednej i odstawic...ale strasznie sie boje. Miałam na poczatku ciaży spadek progesteronu i jakos mimo ze wiem ze juz lozysko go produkuje to sie strasznie boje😭
 
Wiesz co , nie wiem u kogo mam. Bo pani w rejestracji mi nie powiedziała. Też miałaś wysłać skierowanie poczta?
Tak, wysłałam pocztą.
Pewnie Skórczewski bo to jedyny w szpitalu miejskim z certyfikatem fmf.
Jest jeszcze ktoś w Bizielu. Z takich na nfz.

Będę jeszcze chyba dzwonić bo od razu kazała się udać do gabinetu nr 17 na 1 piętrze, a przeważnie w poradniach najpierw trzeba zgłosić przybycie w rejestracji. Ale to pewnie dlatego chcieli to skierowanie żebyśmy już w rejestracji nie stały.
I ciekawe czy męża wpuszczą.
 
Tez mam odstawiac wlasnie duphaston i w 12tyg zeszlam z 3 tabletek na 2 tabletki i w 16 tyg mam brac po jednej i odstawic...ale strasznie sie boje. Miałam na poczatku ciaży spadek progesteronu i jakos mimo ze wiem ze juz lozysko go produkuje to sie strasznie boje[emoji24]
No właśnie ja mam tą samą obawę przed odstawieniem, bo też dużo czytałam o różnych sytuacjach. Ale zaufam lekarzowi i teraz biorę po pół tabletki rano i wieczorem, aż odstawie całkiem. Trzeba obserwować organizm czy nie daje złych sygnałów, czy nie ma podejrzanych bóli/ skurczy a w razie jak coś się będzie działo szybko reagować.
 
Zgadzam się... teraz mam doktorke w szpitalu którym ostatnio byłam na badaniu jak plamienia dostałam i lekarz który mnie przyjmow był zdziwiony że godzine jechałam specjalnie do ich szpitala zamiast pojechać do swojego w swoim mieście... Ale jak dowiedział się że mam doktorke z ich podziału odrazu zmienił podejście... aczkolwiek różnie to też bywa bo w poprzedniej ciąży miałam lekarza który był ordynatorem w moim mieście A chodziłam do niego prywatnie i przy porodzie olal mnie totalnie zero zainteresowania i tak samo jak lerzalam w szpitalu przed porodem...

Serio? Pewnie dlatego, że ordynator. Ich ego nie mieści się w obrębach szpitala
 
reklama
Zgadzam się... teraz mam doktorke w szpitalu którym ostatnio byłam na badaniu jak plamienia dostałam i lekarz który mnie przyjmow był zdziwiony że godzine jechałam specjalnie do ich szpitala zamiast pojechać do swojego w swoim mieście... Ale jak dowiedział się że mam doktorke z ich podziału odrazu zmienił podejście... aczkolwiek różnie to też bywa bo w poprzedniej ciąży miałam lekarza który był ordynatorem w moim mieście A chodziłam do niego prywatnie i przy porodzie olal mnie totalnie zero zainteresowania i tak samo jak lerzalam w szpitalu przed porodem...
Miałam identyczną sytuację z moim lekarzem w poprzedniej ciąży. Też ordynator i też chodziłam prywatnie. Zero zainteresowania podczas pobytu na patologii (choć sam mnie tam skierował) i po porodzie. Ale nastawienie personelu było inne tak mi się wydaje przynajmniej bo cały czas słyszałam tylko że jak pielegniarka powiedziała ,,to pacjentka od profesora,, to od razu ktoś zmieniał podejście 🤔. Zresztą one też były aż nadto uprzejme.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry