Jutrzenka mówisz, że R. Ci nie dał?? ;-)

Oj niedobry on, trzeba go wytrzaskać po pupie ;-)

A z R. to uważaj, czytałaś co Kacha napisała: ma ochotę Go wytrzepać po pupci...oj oj....to mała świntuszka
Dobre



, sie umiałam. Kasia a co Ci bede żalować, w koncu grudniówki to jak rodzina a w rodzinie nic nie zginie



Dotka co do szkolenia to zapomnialam Wam napisac, juz się Stefanka pytala ale zapomnialam jej odpisac (
Stefanka wybaczysz ;-);-):-) pliiiiiiiiiisssssss

)
W sumie szkolenie jako takie nie bylo takie złe, troche ciezki temat ale dalo sie przezyc. W przerwie byl obiad na pocieszenie wliczony w cene


wiec troche umilil czas bo byl bardzo smaczny.
Njgorszy byl dojazd. Pojechalismy PKS do Warszawy ok 40 km a taki korek ze do centrum jechal 1,5h


, potem jeszcze tramwajem i w sumie na styk dojechaliśmy. Ale to pol biedy. Gorszy powrot. Stalismy i czekalismy na tramwaj (lalo jak z cebra



) mial byc 36. Podjechal 35 moj kolega co ze mna byl zobaczyl na rozpiske na szybie i mowi wsiadamy jedzie do cebrum. A tu dupa skręcil w przeciwna strone



, moj inteligenty kolega nie zalwalzyl napisu trasa zmieniona



. A ja nie zdazylam spojrzec bo juz wsiadlam. Wysiedlismy przy centrum handlowym pojecielismy po bilet (kiosk na drugim końcu



). Pojechalismy do dworca centralnego pod z pod hotelu Mariot jade autobusu do nas. Juz mielismy 40 minut w plecy



. Podjechal PKS, przejechalismy 3 przystanki i sie zepsul





. Dodam ze lato caly czas. Musiel;ismy sie do drugiego przesiac. Takze powrot po prostu porażka.



. Babka skrocila szkolenie o 1 h wiec myslalam ze bedewczesniej w domu ale przez mojego kolege i super sprawne autobusy bylam normalnie bo godzina smarnowama


.
O i tak to jest gdzies jechac komunikacja miejska



, dzis to smieszne ale w poniedzialek bylam wkur....na.