Anetka ciesze sie ze malutka sie wyciszyła.
U mnie od wczoraj istne piekło:-( Mała zachowuje sie tak strasznie jak nigdy dotąd..:-( jakby wstąpił w nią szatan... cały czas chodzą w niej nerwy!! Ciągle sie napina cała!! I ciagle sie drze w niebogłosy, juz na rękach sie drze, no poprostu nic jej nie uspakaja:-( przestaje sie drzec jak pada ze zmęczenia.. wczoraj tak o pólnocy dopiero padła.
Ja juz niewiem co sie dzieje, bo wczesniej to na rekach sie uspakajała, jak ją nosiłam 4 godziny to 4 godziny była cisza, a teraz na rękach sie nie uspokaja, ręży sie i napina.Normalnie w momencie wyciąga ręce przed siebie (tu chwila ciszy bo nabiera oddech i przygotowuje sie do napięcia) zaciska pięści tak mocno że jednego kciuka juz ma prawie sinego, nogi wyprostowane, poprostu cala sie napina, sztywnieje tak ze można ją sobie położyć na dłoni i będzie miała ciałko w lini poziomej. Normalnie robi sie napęta i sztywna jak kamień:-( no i drez sie w niebogłosy ze az jej juz oddechu brakuje i czasem głosu zaczyna brakowac:-(
Ja juz niewiem co sie dzieje, niemam siły, nie daje rady.
To nie jest normalne!!
Nawet strasznie nerwowe dzieci tak sie nie zachowują, bo zabrane w ramiona sie uspakajają, a ona nie... juz nawet podczas jedzenia cała "chodzi" nerwy w niej buzują, macha rękami, nogami i drze sie ciągnąc butelke:-(
Boże ja zeświruje.
Juz mam ochote wziąśc wyjśc z domu i do niego nie wrócić:-(
Becze od wczoraj bo juz jestem na skraju załamania.
Ja pier**** niech ktos zrobi coś w koncu z tym dzieckiem...
Nawet nie wiecie coto za uczucie nie cieszyc sie z macierzyństwa...
Wiem potepicie mnie zato, ale tak wlasnie sie czuje, bo jak mozna sie czuc gdy od 2 miesięcy jest ciągłe darcie, zero usmiechu na twarzy dziecka, zero radości, niechce nawet sie przytulać do mnie no kompletnie nic... nie wspomne o innych aspektach.
Życie mnie chyba skarało tylko zaco??!!
Nie dośc że jestem samotną matką, nie pracuje, mieszkam z rodzicami, matka ciągle mnie dołuje i dobija (ma do mnie żal o wszystko głownie o małą...:-() to jeszcze Daria mnie wykańcza..
Nie mam siły
Sory ale niemam sie komu wyżalic, bo nawet moja własna matka doprowadza mnie pomału do depresji:-(