reklama

Grudzień 2009

Na sceny nie reaguję w ogóle, jeśli chcę coś uzyskać to konsekwentnie nie odpuszczam.
Chce leżeć w przychodni na ziemi, mohery patrzą z pogardą, mam to gdzieś, jak odejdę to i tak za mną poleci, mam przewagę bo w towarzystwie nie czuje się pewnie sam. W domu jest gorzej, jest znacznie bardziej uparty, długo każę coś zrobić, jak nie skutkuje to stawiam do kąta, aż się namyśli, jeśli chodzi o zrobienie czegoś to czasami zmuszam jak mi nerwy puszczają, np. biorę go za rękę i jego ręką sprzątam zabawki.

:)
Robię dokładnie to samo :)

Przy zbieraniu jego ręką płacze On,potem ja...ale nie odpuszczam ....Widzę skutki,Dzieci znajomych i mojego brata:-(...dosłownie chodzą im po głowach ,mają w nosie polecania i mam wrażenie ,że w ogóle rodziców mają w nosie......
A myslę,że ta nasza praca i konsekwencja kiedyś zaprocentują ...właściwie już widzę różnicę .
 
reklama
hej
Mama Stacha dziękuję w imieniu Klaudiuszka.
Wy duzo piszecie, tyle postów- stron, ciezko nadąrzyć....:-D
Czasami Was podczytuje, ale głównie to ja fruwam tu i tam....:-D
Fajnie że ciagle tu piszecie, mimo tego ze siedzicie na zamkniętym. Na otwarym zawsze można kogoś wychaczyć....:tak:
U nas też bunt dwulatka, który trwa od roku....:-D:-D:-D

VoceDelCoure dziękuję - Twój Igorek już za chwilę też skończy 2 lata...:-D

miłego wieczoru
 
Mamo stacha chciałabym to widzieć jak ty go trzymasz za reke i sprzatasz te zabawki:-D
U nas Hania posprzata swoje..idzie na bajke..a Tomek tak długo siedzi az posprząta swoje:) a bajka dość głośno puszczona zeby wiedział co go mija:)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry