reklama

Grudzień 2009

czesc Dziewczyny,
odzywam sie i ja po dluższej przerwie.
okazuje sie , ze bunt dwulatka to nie mit :-(
nie wiem czy wy tez to przezywacie, ale u nas jes masakra.
poki co nie mam odwagi zdecydowac sie na drugie dziecko .
Pozdrowienia.
Cześć, super, że piszesz :-)
Składam zaległe życzonka dla Ali, w końcu obchodzi tego samego dnia co mój Franuś.
No a z buntem to ja się śmieję, że jest tak, że on nie mija tylko my się przyzwyczajamy :-) POWODZENIA, dasz radę.
 
reklama
A ja postanowiłam zbuntować się na bunt dwulatka;-)...
...Na jego bunt odpowiadam spokojem i tym sposobem kilka dni temu rozsypał swoje pudło z zabawkami i ..nie chciał pozbierać...NIE!!! i koniec....
po 3 godzinach pozbierał...od tamtego czasu ,nie musze prosić:-)
 
reklama
Na sceny nie reaguję w ogóle, jeśli chcę coś uzyskać to konsekwentnie nie odpuszczam.
Chce leżeć w przychodni na ziemi, mohery patrzą z pogardą, mam to gdzieś, jak odejdę to i tak za mną poleci, mam przewagę bo w towarzystwie nie czuje się pewnie sam. W domu jest gorzej, jest znacznie bardziej uparty, długo każę coś zrobić, jak nie skutkuje to stawiam do kąta, aż się namyśli, jeśli chodzi o zrobienie czegoś to czasami zmuszam jak mi nerwy puszczają, np. biorę go za rękę i jego ręką sprzątam zabawki.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry