witajcie dziewczyny,
ja w nocy też miałam alarmowe skurcze przepowiadające (choć wtedy wydawały się być porodowe) co 7 minut, na dodatek mały się tak boleśnie ułożył i strasznie mocno wierzgał, skulałam się z z łóżka na podłogę i z zegarkiem w ręce płakałam z bólu. Z bólu bycia kopaną po wnętrznościach, bo skurcze nie były tak tragicznie bolesne.. I najbardziej mnie wystraszyła bezradność M., próbował mnie podnieść, a ja rzucałam "kur*ami", że ma mnie nie dotykać, ale ostatecznie jakoś dowlókł mnie do łazienki, napuścił wody do wanny, pomoczyłam się trochę, a on biedny siedział i mydlił mi plecy i pytał, czy już ok

jestem okrutna, że tak go skrzyczałam, ale na szczęście wszystko się uspokoiło, nawet bez nospy się obeszło, ale spać się bałam w nocy, bo byłam pewna, że zaraz się znów zacznie..
Agapa, trzymamy wszystkie mocno kciuki za Wiktorię!!! Oby lekarze szybko działali, a Ty kochana się nie obwiniaj, to był wypadek i nie miałaś na nic wpływu, nie gdybaj, tylko bądź przy córeczce. Na pewno wszystko będzie dobrze!!!
Scholastyka, dobrze, że już odpoczywasz w domku.
Mój M. dziś ma jakiś syndrom wicia gniazda chyba

nie wiem, czy to po nocnej akcji, czy jak, ale od rana wszystko wodkurzał, umył podłogi tak dokładnie, że meble wysuwał na korytarz z pokoi i mył każdy zakamarek! hehe, cieszę się bardzo, bo ja bym już pewnie tak po łepkach umyła podłogi. Teraz mocuje śpiworek w foteliku samochodowym i zaraz idzie się uczyć zapinać go w samochodzie

Jestem po prostu z niego dumna!
Dziewczyny, mam jeszcze materac mam zafoliowany w łóżeczku, dziś zrobiłam dziurki i kurcze on zdecydowanie potrzebuje wywietrzenia od sklepowego "aromatu", chyba go uwolnię od tej folii i przykryję jakimś normalnym prześcieradłem, żeby się nie kurzył.. W ogóle mam ochotę już uszykować całe łóżeczko, ale jakoś się powstrzymam, niech wszytko będzie rozłożone w ostatniej chwili, żeby maluszek miał świeżutko i czysto.
witam nową mamusię na grudniówkach
pisz z nami często i dużo!