hej mamuśki!!!
Agapa, strasznie się cieszę, że z Wikusią wszystko ok, że przeszczep się przyjął. Obie jesteście mega dzielne!!
nikuss, ja mam ideantycznie z tym wstawaniem, budzę się ok. 6, jak M. idzie do pracy, a później jak zasnę, to strasznie ciężko mi się zwlec z łóżka... ale śpijmy i leniu****my póki możemy
no i biała armia... wczoraj próbowaliśmy coś uskutecznić, ale cholera ja się zestresowałam, że "A co jak się zaraz zacznie?!" no i koniec końców nici wyszły z tej armii, ale było TAK MIŁO, że dziś robimy kolejne podejście. Psychicznie się chyba nie dam rady przygotować na poród, jak się będzie miało zacząć, to się zacznie i już. Co nie zmienia faktu, że cała noc miałam dość bolesne skurcze, ale nie liczyłam odstępów między nimi, bo zasypiałam i budził mnie tylko ból i twardy brzuch, trwało to całą noc z przerwami i minęło rano, jak wstałam i pochodziłam.
Ja też nie puchnę, z czego się cieszę, bo tak czy siak każda z nas ma już dość tych uroczych dolegliwości końcówkowych.
Raczę się właśnie herbatką z suszonych liści malin i powiem Wam, że nie jest taka najgorsza, da się wypić od biedy
witam nową mamusię na forum 
fajnie, że jeszcze dołączają do nas kolejne grudniówki, im nas więcej na naszej wesołej porodówce online, tym lepiej

piszecie, że dopada Was już znużenie ciążą... jak ja to rozumiem!!! nie dość, że nie mogę już na siebie patrzeć, to ledwo się ruszam...

no ale laski, już niedługo! i całkiem możliwe, że właśnie teraz się któraś po cichu rozpakowuje, w końcu musimy ruszyć!
hehehe,
rojku, u mnie tak samo, nadal nie jest to konkret, ale jakby trochę lepiej niż jeszcze kilka dni temu.
buziaki