Witajcie jestem załamana i noszę się z myślą by szukać innej pracy nie w zawodzie, jednak we fryzjerswie u mnie wszędzie zatrudniają na procent i co przez 3 dni pracy zarobiłam aż 35zł więc musiałam jeszcze do tej pracy dołożyć bo na paliwo więcej wydałam, ja wiem że początki bywają ciężkie ale ja przy dwójce dzieci nie mogę sobie pozwolic by jechać na 8 godzin do pracy i tam siedziec nie zarabiać. Muszę znaleźć jakąć pracę ze stałą pensją, bo siedzie to mogę w domu z dziećmi i na paliwo nie wydam.
Ja wiem, że poczatki są ciężkie ale nie mogę np. dwa czy ileś miesięcy siedzieć i czekać aż klienci się do mnie przyzwyczają a ja zarabiać nie będę.
FREYIA trzymam kciuki za M.
KUPINOSIA współczuję choroby teścia, a na teściową się nie złość widocznie musi ciągle o kogoś dbać a i pewnie w taki sposób odreagowuje chorobę męża.
MAMO O uśmiałam się z Twoje posta ale taka prawda, że jak trzeba to zaraz każdy się robi inwalidą i to najlepiej wojennym.
MAXEEL co do pracy opisałam to wyżej.
Autko kupiliśmy takie jak mieliśmy tzn te stare też mamy tak więc mamy dwa fordy escorty, K wziął stary z 96roku w kolorze białym który jest strasznym gratem i cud, że jeszcze jeździ, to mój ma 5 km do pracy to będzie nim sobie jeździł póki się nie rozsypie. A ten co kupiliśmy czerwony z 99roku w dużo lepszym stanie jest dla mnie bo ja przede wszystkim jezdzę z dziećmi i muszę mieć w miarę sprawne auto i bezpieczne.
A najlepiej to z tego "nowego" autka cieszy się Melcia i mówi, że mamy różowe auto, bo ona teraz fazę
różu ma.
AGAPA jak moglibyśmy o Tobie zapomnieć, trzymaj się.
MILVA Kochana nie mów o wydatkach, mój K wziął pożyczkę na auto drugie, bo po moim powrocie do pracy no siłą rzeczy potrzebny drugi samochód, may zaległe opłaty na dniach przyjdą następne, zakupy jakieś trzeba zrobić, dwoję sie i troje by na wszystko starczyło, auta trzeba tankować a mój K przez telefon mi oznajmnia dziś że a miał 50zł(kuzyn wczoraj jak auto kupowaliśmy dał mu by niby dobrze się jeździło) ale już prawie nie ma bo przebimbał (wiem wiem 50zł niby nie dużo) ale ja się zastanawiam czy kupić pampersy czy leki czy fajki dla K jak to wszystko pogodzić, każdy grosz mi potrzebny a on sobie wydaje Bóg wie na co. No i po jakie hu.. mi się do tego przyznawał chyba po to by mnie tylko wkurwić.
Co do spania w nocy to ja bym chciała by mały budził się tylko 2-3 razy, u nas co 2 godziny pobudka albo i częściej, ja na 2 godzinne płacze w nocy nie mogłabym małemu pozwolić bo bym miała podwójny płacz przez Melkę jeszcze więc nawet nie próbowałam tej książki.
KOTA my od wczoraj wozimy się w spacerówce bo gondola już mała, Kacper w dzień śpi w wózku i tak miał mało miejsca, że nóżki non stop na żabkę, a jeszcze z poduszki się zsuwał, w spacerówce też śpi w dzień i dobrze mu chyba.
Ach nadrobiłam was ale ciężko było. Dzieci śpią, ja wymyta też zaraz do wyrka, K jeszcze w pracy ale juz nie muszę czekać żeby po niego jeździć bo autko uffff jaka ulga dla mnie, bez pobudek o 5.20 i wychodzenia z ciepłego łóżeczka by go wozić do pracy.
A u nas jak mnie teraz nie ma w domku w dzień to babcia stwierdziła, że będzie normować Kacperkowi dzień, by spał w jednych porach a nie tak różnie jak do tej pory i dobrze przynajmniej będzie czas na zrobienie czegoś. Choć przy nim i tak sporo można zrobić bo on grzeczniutki Misiaczek.