27012701
Mama Pysi
Freiya- u nas podobnie robiła moja teściowa. Sama kupuję ciuchy w ciuchlandach, ale ona przechodziła samą siebie. Brała takie rzeczy, które można przeznaczyć np. na ścierkę do podłogi. Raz zdarzyło jej się, że kupiła ładne śpiochy, a tak to nic więcej.
Jednak zakupy mojej teściowej skończyły się jak kupiła ogromny, paskudny kombinezon do chrztu. Przyszła pokazać co kupiła niuni na chrzciny, więc powiedziałam jej, że taki rozmiar to dla dziecka które ma rok albo dwa (naprawdę było to bardzo duże). I wtedy uświadomiła sobie, że nie potrzebne mi są jej rzeczy. Od tamtej pory nie kupiła już nic, z czego bardzo się cieszę :-)
Jednak zakupy mojej teściowej skończyły się jak kupiła ogromny, paskudny kombinezon do chrztu. Przyszła pokazać co kupiła niuni na chrzciny, więc powiedziałam jej, że taki rozmiar to dla dziecka które ma rok albo dwa (naprawdę było to bardzo duże). I wtedy uświadomiła sobie, że nie potrzebne mi są jej rzeczy. Od tamtej pory nie kupiła już nic, z czego bardzo się cieszę :-)
:-) Teraz bawi sie na dywanie.
Non stop przynosi mi ubrania z ciucholandów, nie mam nic przeciwko ubraniom uzywanym, niekiedy tez mi sie zdarzy cos uzywanego kupic, ale ona mi znosi ubrania tak zniszczone, zmechacone, dziurawe ze szok
Prosilam wielokrotnie zeby mi nic dla Alana nie przynosila, bo szkoda pieniędzy, ma duzo ubran itp itd, ale niestety ciocia nie rozumie i dalej przynosi mi. Juz nie tlumacze ze nie trzeba, ze ma, biore, dziekuje i po prostu wyrzucam. A jakis miesiąc temu przesadzila-przyniosla mi używany chodzik
po dziecku jakichs znajomych, wyraznie powiedzialam jej ze nie bede dziecka wsadzac w chodzik to stwierdzila ze dziecko chce chowac pod kloszem... No to znowu podziekowalam, wzielam i ... wystawilam na allegro. Dolozylam uzywane pluszaki (od ciotki a jak ) i poszlo szybciutko:-)

