Nie uwierzycie ale przed chwilą wypociłam się nad postem dobre kilkadziesiąt minut, a tu wylogowało mnie i nie dodało posta po ponownym zalogowaniu. Na pochyłe drzewo zawsze wiatr wieje... :-)Straciłam wszystkie swoje "złote myśli "...
Inka ja też chciałabym zrobić grilla, kupić beczkę piwa i zrobić tort, rozłożyć plastikowe kubki i mieć z głowy ale tak jak mówisz, w grudniu nie ma jak.
Nikuś wiesz u nas w parafii nie robią problemów, należymy do salezjanów. Każdy problem, nic nie jest im obce. Nie wiem jak w innych parafiach, bo słyszę różne dziwne akcje ale u nas poważnie, księża to normalni ludzie

)Ja walę do nich bezpośrednio i jeszcze nigdy mnie z kwitkiem nie odesłali a proboszcz to już wogle

)Do rany przyłóż. Ale ze mnie dewotka.

)I nie dołuj się z powodu chrztu. Tu ważny sakrament jest a nie imprezka. No i Lenka ma wszystko co najważniejsze, kochających rodziców. Dom. Bezpieczeństwo. Nie jednemu maleństwu tego brakuje. Kiedyś znów będą "tłuste lata"- u każdego "czasem słońce czasem deszcz".
Papayka my mieliśmy problem z naszą matką chrzestną, musieliśmy zmienić z pewnych przyczyn i nie bardzo wiedzieliśmy kogo wziąć i proboszcz zaproponował, że mogą być 2aj faceci i też ok

) Ale ostatecznie wybrałam matkę chrzestną, a nie 2ch ojców.

)
Phelania gratuluję! Ja 1 raz u gina byłam właśnie w 7 tygoniu. Poryczałam się wówczas ze szczęścia:-)
Mła oni jeszcze się nie domyślili, że garaż rozwiązał by problemy. Wychodzą z założenia, że parkują pod oknem i spod okna już nie raz im auto podprowadzili ale na biednego nie padło więc spoko. I gratuluję ząbków. U Emilki przynajmniej ząb na ząb nie zachodzi, póki co nie ma takiej możliwości hahaha musi to świetnie wyglądać


Lysa a ja w marcu te czopki bez recepty nabyłam i jeszcze jak chciałam u lekarza receptę, to popukał się w głowę, że to homeopatia. Może od marca się coś zmieniło ale zajrzę do naszej apteki i zapytam przy okazji.
Poza tym mój P chyba chce się pogodzić, udaje, że wszystko ok, a wczoraj nadepnął mi na odcisk. Jakiś niepoważny....