reklama

Grudzień 2011

reklama
maxwell chyba tak zrobię heh :-)
A wiesz co jest najlepsze jak wchodzimy do M do domu że dzieci nam grzebią w walizkach z pytaniem co masz dla nas dla mnie to jest masakra bo rodzice powinni uczyć że tak się nie robi bo dzieci mają już 6 i 7 lat także to nie pasuję i trzeba tłumaczyć moim zdaniem a nie się śmiać.
 
Zawiozłam M. do pracy, skoczyłam do apteki po tabletki, żel dla Adasia na zębolki i witaminę D, bo wczoraj zjadł ostatnią. No i czeka mnie samotny dzien i noc z moim kochanym synkiem. Zajadam się cukierkami bo Młody zasnał. Cieszę się że już wrzesień, przynajmniej w telewizji można będzie coś poogladać, bo przez te wakacje to tv mógłby dla mnie nie istnieć.
Phelania- może wyjdę na egoistkę ale przy moich problemach też marzę o tym by pomyśleć i zrobić coś dla siebie. Teraz ciągle jest Adaś i M. Adasiem zajmuję się praktycznie sama, M. pomagam w pracy i ogólnie wszystko robię dla nich. I nie żebym się nad sobą użalała, ale boli mnie noga jak cholera, mam z nią problem już chyba od roku i w sumie nikogo to nie obchodzi.. Tak jest ze wszystkim..:-( Jak coś kupuję to jednemu albo drugiemu bo kasy brak więc sobie odmawiam. Teraz mamy rocznicę 11.09 M. będzie po wypłacie bo ma 10 i wiem że ledwo nam starcza, ale czekam na jakiś drobiazg chociaż.. :-( Ehh głupie to i szczeniackie ale czuję się już zapomniana i niedoceniana. Dlatego kolejne dziecko niestety pogrążyło by mnie bardzo- psychicznie, fizycznie i finansowo padłabym po prostu.
Chciałabym sobie Adasia odchować, pójść w końcu do pracy, wyjść za mąż, może kupić jakieś własne mieszkanie, pojechać na wakacje, bo wstyd się przyznać ale jeszcze nigdy za granicą nie byłam, a nad polskim morzem raz na koloniach. Wybaczcie dziewczyny mój wywód ale musiałam się trochę wygadać..
Ewka, Kota- ja bym się bała tych krążków, że to sobie źle założę :no: To nie dla mnie. Pewnie chodziłabym całe dnie i myslała czy to tam mam czy się nie obsunęło.. to ja podziękuję;-)
Maxwell- jak tam z nowym mieszkaniem?
 
Ewka, ja tylko zaznaczyłam, że Nuva Ring można wyciągać i nic się nie dzieje (nam czasem przeszkadzały, wiadomo, to kwestia indywidualna) ;) Nastazja, nie ma możliwości, żeby źle założyć, samo "zaskakuje" i nie wypada :)

Phelania, gratuluję ząbków!

Netka, nie sugeruj się zbytnio opinią innych przy decyzji o powrocie do pracy. Ja wróciłam, jak Kuba miał 7,5 miesiąca i nie żałuję tej decyzji, totalnie odżyłam, teraz widzę, że bardzo potrzebny mi był powrót między ludzi. Z drugiej strony nie zastanawiałam się nigdy nad tym co bym zrobiła, gdyby M zarabiał tyle kasy, że nie musiałabym pracować..
 
Witam,
Asko - najlepsze zyczenia dla Ksiezniczki!
Net-ka - ja chetnie poszlabym do pracy... tak mi sie teraz wydaje, ale nie wiem jak to byloby w realu... czy dalabym rade zostawic Malego na caly dzien.... a propos obowiazkow - im wiecej do zrobienia, tym czlowiek lepiej sobie organizuje czas...
Freya - powodzenia i oby weekend minal jak najszybciej!
Zabcia - Maxwell ma racje... jakis drobiazg dla kazdego i tyle....
Kota, sygnalizowalas Q gdy ugryzl, ze zle itp?
Nastazja - czasem tez sie tak czuje...
 
Ostatnia edycja:
Sosnowiczanka odruch spadochroniarza to taki że jak dziecko leci to wyciąga rączki żeby nie spaść na buzie – Krzyś rączek nie wyciąga :)
Phelania gratki ząbków :)

Uwierzycie że czytałam Was od 2 dni i dojść do końca nie mogłam :)

A dla mnie Nouva Ring jakoś tak fizjologicznie nie teges. Poza tym nie wyobrażam sobie cokolwiek tam wkładać podczas miesiączki :)

U nas 4 ząbek wyszedł dzisiaj. Krzyś zaczyna się mocno upominać o to co chce i tak wczoraj jadł żurek, dziś ogórkową ;)

U nas też brzydka pogoda a jest piknik lotniczy więc jutro sie wybierzemy na pewno - u nas to już tradycja rodzinna :)
 
Nastazja wiem co czujesz, bo ja też czasami czuję się podobnie. Patryk ma full zainteresowań. Samochody, piłka nożna, ryby, grzyby....Pozwalam mu się realizować, siebie stawiam na miejscu ostatnim i mimo, że czasami mam potrzebę zadbania tylko o siebie to i tak zostaję w domu a on idzie na ryby lub piłkę. 24 na dobę jestem z Ninką. Wyobraź sobie, że jak Nina miała 1 dzień dowiedziałam się, że On za 2 tygodnie idzie na szkołę podoficerską 500km od domu...Zostałam sama z noworodkiem. Zima, nie miałam do kogo otworzyć ust. Kolki, szpitale, lekarze, rehabilitacja. Wszystko sama, byli ludzie, którzy pomagali ale wracali do swoich domów a ja ze zmęczenia padałam na pysk. Kiedy jeszcze Nina jadła w nocy pamiętam w kwietniu ja wstawałam poirytowana już ze zmęczenia. Mąż był tylko od soboty do 14 w niedzielę, tak co tydzień. W lipcu skończył szkołę. Trochę odetchnęłam ale też ma służby i nie ma go 24 godziny a niedługo zapowiada się poligon. Wiem jak się czujesz, ja mam to samo. Idę do CH a wychodzę z torbami dla Niny i P. Widzę coś dla siebie ale kasy mi żal cholernie...Teraz z pracą to samo, żal mi Niny, z P będę się mijać ale chcę kilka godzin być między ludźmi. Nie wiem jeszcze jak to będzie, podejmę decyzję w poniedziałek...

Żabcia wiesz, ja to bym po czekoladzie i koniec. Skoro oni pomijają Maciusia to sorry, ewentualnie zabrałabym na lody i koniec!
 
reklama
Papayka, jak mnie ugryzł to od odsunęłam i powiedziałam stanowczo NIE (ale cicho, bo był przed spaniem), wyglądał za zaskoczonego i zaspanego, więc zakładam, że sobie przysnął i myślał, że ma smoczka w buzi, ale w sumie odkąd nie używamy już smoczka to zniknął też problem podgryzania mnie przy karmieniu.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry