Ledwo żyję, całą noc cierpiałam przez ząb którego już nie mam, na dodatek mały tyle razy się budził, w końcu spojrzałam na zegarek bo myślałam, że już nad ranem jest a tu było dopiero po północy to się wkurzyłam, zbudziłam K do Kacperka i poszłam do kuchni robić mu butelkę, wyciągnął wszystko co zrobiłam i w sekundzie zasnął, chyba mu moje mleko już nie daje żadnych wartości kalorycznych. Myśłałam, że po tej butli pośpi do rana ale gdzie tam za 2 godziny znowu się zbudził, ja nie mam siły do tego chłopaka już. Coraz częśćiej rozważam zakończenie karmienia.
Zadzwoniłam do szefowej czy mogę dziś salonu nie otwierać bo mnie strasznie boli, na dodatek jest mi słabo i mnie mdli a ja ochoty na jedzenie nie mam (nie nie nie myślcie, że to obiawy ciąży, nie ma takiej opcji). Wziełam rano dopiero ketonal bo na noc nie mogłam bo mleczko z cyca.
Tak więc dziś wagary, rano ledwo Melę do przedszkola wyszykowałam i zawiozłam. Teraz leżę z lapkiem, mały śpi ale potem może się zbiorę i na chwilkę z mamą do miasta skoczę-bo chce jechać kwiaty i znicze kupić a tak to jak ja w pracy to nigdy nie ma kiedy.
A mój mały mężczyzna ma aż trzy zęby:2 na dole i 1 na górze i cwaniak nauczył się z nich strzelać. Wasze dzieci też z zebów strzelają???
TOFIKA gratulacje dla Lenki ząbka i kroczków samodzielnych, lada moment a będzie biegać.
MŁA hmmmm pierwsze słyszę o jakimś czarnym nalocie na języku u dziecka.
NETKA super, że jednak nie zapomnieli o Twoich urodzinach.
MILVA ja z krostkami u Bartusia??
Doczytałam. A dla Ciebie zdrówka.
A GALA zdrówka dla małej.
PHELANIA współczuję koleżance, biedna. Dużo siły dla niej i jej męża.
PAPAYKA ech to faktycznie wczoraj trochę przeżyć mieliście. Oby maluchy nic nie złapały od dziadka.