Aśko prace K&K powalają. Ninka jeszcze nie ma swoich prac. Cierpliwie czekam na pierwsze tak piękne jak Twoich maluchów
Maleństwo a już myślałam, że będzie dzidziunia.
Sosnowiczanka dobrą masz ciocię

Moja mi od poniedziałku Ninkę odbierała, robiła obiady, zmywała naczynia. Żyć nie umierać
Venus mi też się było ciężko wtrybić w ponowne pisanie.
Co do tych pogrzebowych akcji. Nie lubię. Kilka razy widziałam kogoś w trumnie ale nigdy nie dotykałam i staram się trzymać jak najdalej. Moja siostra zmarła w wieku 20 lat. Też miała astmę jak ja i się udusiła. Osierociła 4miesięczną wtedy córkę. Powiem Wam, że wyglądała strasznie w trumnie. Była dziewczyną urodliwą, pogodną... leżała 2 tygodnie w śpiączce zanim serce przestało jej bić. Widok był nieprzyjemny. W życiu bym jej nie poznała. Wyglądała jakby miała 40lat i 20kg więcej. Miałam wtedy 15 lat. Trauma była tak straszna, że śniła mi się później tak w trumnie...bardzo długo. Nie wiem czemu-boję się zmarłych...
Babcia szwagra sama mieszkała w domu, to był jej dom. 7 lat wcześniej jej mąż też leżał w domu. Ona tak chciała... zmarła w domu i w domu chciała być jak najdłużej.
Smutne to... chciałabym żyć wiecznie na ziemi...
Moja mama jedzie do Częstochowy w weekend. Muszę przygotować intencje. Muszę o tym pomyśleć.
Dziś cały dzień lało. Wróciłam późno. Pojechałam ze szwagrem i Niną do mego taty. Mama w pracy. Posiedzieliśmy i do domu. Umyć i nakarmić malucha, Paweł do siebie. Jutro ortopeda. Nienawidzę kolejek... a jeszcze Nina zasmarkana. Mam nadzieję, że doleczę ją do poniedziałku. W powietrzu jest jakiś wirus. Co raz klientki mówią o tym, że dzieci gorączkują albo jelitówka atakuje. A kysz!