• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Grudzień 2011

Dzięki Wam Wszystkim!jesteście Kochane na MAXA!!!!AJ LOW JU!!!!!!Tego mi było trzeba.Wyjeżdżam na cały weekend, więc odezwę się po powrocie. bawcie się dobrze i odpoczywajcie. zapowiada się u mnie ciekawie. jedziemy całą rodzinką plus kot i plus moja bratanica. wesoły autobus i 5 godzin jazdy.trzymajcie kciuki!do usłyszenia!!!!!
 
reklama
Witajcie. Dłuuuugo nie pisałam, ale po kolei.

mam mega doła. myślałam, że jestem w ciąży...a tu duuuuuuuupa... przyszła @ 10 dni po terminie...odwlekałam test...no i dobrze, bo tak by nie wyszedł.ale wiecie.już widziałam to maleństwo ... wyje.2 lata i nic.sorki, ale smutno mi potwornie.
Tak mi przykro. Nie potrafię pocieszać w takich sytuacjach, bo wiem że słowa "musisz wierzyć się kiedyś się uda" itp nic nie dają, a szkoda. Ja poprostu będę się modlić.

U nas tak. Przy świątecznym śniadaniu P. mnie tak wnerwił, że przezy tydzień się nie odzywaliśmy, a ja te dni przepłakałam. Nie będę opisywać szczegółów bo to bez sensu. Poprostu ja już chyba tego człowieka nie pokocham... :-(, nie potrafię....


Zrobiłam Mikusiowi badania. I z tego co się znam to: leukocyty w końcu w normie, pierwszy raz chyba od 2-ch lat :-D:-D:-D, OB też ok, CRP też dobre, tylko w rozmazie coś ma za wysoko i coś za nisko, ale niestety na tym się nie znam, a nie było w CZD naszych lekarzy żebym mogła pokazać te wyniki. Mam jednak nadzieję że będzie ok. Tak bardzo się ucieszyłam z tych wyników że szok.

Dziś mamy rodzinnego grilla. Karkówka się marynuje, inni przyniosą kurczaka, sałatkę grecką, ja mam jakieś napoje, ogórki, pomidory i tak sobie posiedzimy.

ASKO ty pisałaś chyba o problemach z załatwieniem się u malucha? Daj FORLAX. Ja dawałam pół saszetki dziennie, rano i efekt był rewelacyjny.To można stostować b. długo. W razie potrzeby możesz sama ustalać dawki. Jak za mało i nie przynosi efektów to można dać całą saszetkę, jak za dużo to można pół co drugi dzień itp. Dla mnie to rewelacja, bo dziś po 4,5 m-cach stosowania Mikołaj jest już 3 tydzień bez leków i załatwia się bez problemu.
 
Niby długi weekend i czas na odpoczynek, ale ja nie próżnuje i spędziłam prawie cały dzień w ogrodzie na sadzeniu kwiatów, wyrywaniu trawy itp. A mój wszechwiedzący P zbija bąki i nic nie robi :/

Muszę się pochwalić, że wszystkie warzywa sadzone i te wysiewane ładnie rosną, a wczoraj rzodkiewka zagościła na kanapeczkach :))

Zmykam, bo Koko chce iść do piaskownicy. Pa
 
Witajcie, Adaś już od godziny spi.. Mieliśmy grilla, gości i nie spał w południe dlatego padł bardzo szybko. Mój M. te z już się położył :wściekła/y: No tak po co spędzać z żoną wieczór? Ehhh czasem chciałabym by było tak jak kiedyś choć przez jeden dzień. Wiem że małżeństwo to już nie stan zakochania ale popadliśmy w taką codzienność.. Tylko praca, Adaś, sprzątanie, gotowanie. Nawet zapuściłam się strasznie. Z resztą M. też już olewa to jak wygląda. Marzę o wczasach bo może tam będzie inaczej?

Dobra już nie narzekam, zrobię sobie herbaty i siadam przed tv. Sama. :baffled:
 
Nastazja , ja myślę, że to wina po prostu totalnego przemęczenia, które wynika nie tylko z powodu naszych małych dzieci, ale też potęguje je stres, a u Was też nie lekko z wszystkim... ciężko wyjść z takiego długotrwałego przemęczenia.
U nas jest to samo. Tz zasypia w minutę , albo go nie ma wcale. Choć ja akurat marzę o cichej samotności choć na 2- 3 dni....

My wczoraj byliśmy w tym parku dinozaurów, Bartkowi najbardziej podobał się plac zabaw... nie ma to jak jechac na bujaczki 100km:sorry: Potem pojechaliśmy do Torunia na starówkę - ludzi masa, o 15 zaczęło padać, to poszliśmy coś zjeść , a potem do domu.
Pogoda się popsuła, zimno brrrr...............
 
Milva chyba masz racje ciagle czuje zmeczenie. Juz nawet myslalam o badaniach krwi, bo czuje sie jak anemik jakis.

Bylam dzis z Adasiem w zoo. Pomimo zlej prognozy pogody bylo bardzo ladnie, a Adas byl baardzo grzeczny. Potem M.nas odebral bo on byl w pracy i pojechalismy do mc donalda. Adas fryty zjadl my reszte. A w domu padlam razemz A. i spalismy do teraz. Czuje sie jak wypluty cukierek.. a jeszcze musze po zakupy jechac bo skonczyly sie napoje a jutro wolne.
 
Majówkowa cisza...
My staramy się odwiedzać znajomych, ale pewnie wszystkich nie nadrobimy.
Pogoda na razie dopisuje, ale jutro juz nie ma być ciekawie.
Przyjaciolka Kami u nas dzisiaj nocuje, więc dziewczyny szaleją przed konsola.
Ja się kładę, bo padam. 2 drinki u znajomych i mam dość.
 
Nastazja: zgadzam się z Milvą. przemęczenie zdecydowanie nie jest dobrym afrodyzjakiem. urlop na pewno pomoże.tylko trzeba czzasu i organizacji.trzymam kciuki.
My po weekendzie. było cudnie. mały szalał na rowerku. dużo szwędaliśmy się po lesie. Tymek zachwycony. właśnie wróciliśmy do domu. burdel nie z tej ziemi. wzięłam sobie jeszcze dwa dni urlopu. planuję odgruzować trochę mieszkanie, bo wstyd normalnie. postaram się wrzucić wieczorkiem kilka fotek. mam nadzieję, że reszta szczęśliwie i błogo odpoczęła.całusy.
 
Izu- a gdzie byliście?

U mnie majówka aktywnie, w sobotę byliśmy na pikniku samolotowym - młody był przeszczęśliwy , z zakupionym helikopterem poszedł spać:tak: Ja latałam prawdziwym helikopterem!! :szok: Wczoraj byłam z młodym na wycieczce w koło jeziora ze znajomymi . Teraz czas wrócić do codzienności i ogarnąć dom, bo jest sajgon....
Moja siostra dziś zaczyna matury.
 
reklama
Hej dziewczynki :)
Majówka i po majówce... Spędziełam ją u koleżanki razem z Oskarkiem. Był zachwycony z dwóch powodów, po pierwsze koleżanka w jego wieku i w pobliżu sliczny plac zabaw z którego ciężko go było zabrać :-) Oczywiście nie obyło się bez scen bo mój synuś postanowił pokazać, jak to bardzo nie chce się z tego placu ruszać.
W pierwszym etapie demonstracji włączył Forresta Gumpa czym już mi się naraził, bo z moja formą mogę stawać w konkury ze ślimakami. Kiedy jakimś cudem udało mi sie go złapać i to tylko dlatego że wpakował się w pokrzywy i stanął poparzony, przeżucił bieg na gimnastykę artystczną. Pomimo tego że starałam się go trzymać mocno na rękach, popatrzeć mu prosto w oczy, żeby widział moje niezadowolenie z jego zachowania nic mi z tego nie wychodzilo, bo bo kilku ruchach na wysokości swojej głowy miałam jego nogi. Kiedy postawiłam go na ziemi postanowił, że się położy i nigdzie nie pójdzie. Szybkim ruchem gałek oczych sprawdziłam, czy może gdzieś nie rośnie melisa, bo z chęcią bym w nią wlazła jak młody w pokrzywy. Nawet się nie zorienowałam że mamy widownię, która obstawiała kto pierwszy pęknie, czy mama czy synuś :-) Udawałam przed moim trzeciorodnym, że wracam do domu bez niego, lecz jednak i to nie zrobiło na nim wrażenia. Siadłam pod drzewkiem "cierpliwie" czekając i zastanawiałam się co zrobić, żeby osoby które postawiły na mnie nie czuły się z tego powodu zawiedzione :confused: po 15 miuntach poszliśmy z synem na kompromis i spoptkaliśmy się z w połwie drogi. Poza tym małym incydentem majówka bardzo fajna ale siwych włosów odrobinę przybyło ;-)

Izu - głowa do góry! Wszystko ma swój czas. Zobaczysz, niedługo nam sie pochwalisz że na twoi teście sa dwie kreseczki :)
agapa - w majówkę zaliczyłam pierwszego griila w tym sezonie i była to sama przyjemność.
Milva -Jak się latało? W życiu niczym nie latałam i nie wiem czy kiedy kolwiek zbiorę się na odwagę :baffled:
Nastazja- Milva ma rację, Odpocznij ! Zatrudnij kogokolwiek, babcię ciocię czy sąsiadkę i spędź jeden dzień sama! Rób wszystko to, co Ci sprawia największą przyjemność!
Asko Inka - Dziękuję bardzo :-) Mnie również jest miło, że znowu jestem z Wami :tak:
Kupinosia- U moich dziewczyn wszystko w porządku, rosną uczą się i nadal sprawdzają moją cierpliwość;-)

No nic, miło było Was poczytać, ale niestety teraz muszę iść ogarnąć troszkę mieszkanie :baffled:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry