reklama

Grudzień 2011

Milva moje libido jest bliskie męskiemu. Zawsze i wszędzie, zwarta i gotowa hahahaha a że nie mam z kim to trzeba się wyciszyć, bo jak wybuchnę.... szkoda faceta hahahahha! Połamałabym.:-D:-D:-D
Pamiętam, że w żłobku miałyśmy wszystkie panie świetne i zawsze jak się wchodziło, to te panie oblepione dzieciakami, na dywanie, w getrach i zwykłych t-shitach. Tak po swojskiemu, po domowemu. Dzieciaki maksymalnie wybawione. Panie całe mokre z tej zabawy. Fajne były takie widoki. To mi się podobało. Póki co tu widziałam 2 starsze. W żłobku była dziewczyna po studiach od razu, młoda. 2 panie koło 50 i jedna po 30 ;)
 
reklama
Netka - nieżle z tym libido. Moje niestety upadło na dno. Jakoś wieczorem jestem tak padnięta, ze marzy mi się tylko łóżko ale do spania.

Zulka wczoraj miała pierwszy kryzys i wyła rano. Nie mogła jej od siebie oderwać. Także czymś tam się chwilę zajęła a ja po prostu uciekłam z przedszkola. Potem ponoć już było wszystko ok, a jak po nią przyjechałam to mówiła, że było super.
Problemy ma z zasypianiem, bo w domu miała najpierw mleczko a potem przytulanie, a w przedszkolu na łóżeczko i śpimy. Dzisiaj marudziła, ale poszła. Ciągle rano się pyta czy ciocia - niania przyjdzie. Ehh...
Dzisiaj mam zebranie czyli wydawanie kasiory :)
 
Pierwsze koty za płoty. Nie jest źle...Tymek nawet chętnie poszedł w pierwszy dzień. bez łez, uśmiechnięty, papa i pobiegł do sali:szok:, a ja biedna stałam sama opuszczona.hehe. na drugi dzień było już troszku gorzej. od samego rana woła, że chce do niani...ech. Wszystko byłoby w porządku, gdybyśmy w przedszkolu nie napotkali płaczących dzieci. płakali przeraźliwie, więc Tymek siłą rzeczy się dołączył. Pani wzięła całą trójkę i poszła do sali. a oni zasmarkani i płaczący. Niby twierdzą, że jak rodziców nie ma, to dzieciaki zupełnie inaczej funkcjonują, ale kto to wie... narazie mamy też problem z jedzeniem, bo za cholerę nie chce jeść w przedszkolu, wraca głodny jak wilk i domaga się obiadku...mam nadzieję, że to przejściowe. za długo się z nim cackaliśmy.obiadek zawsze razem, łącznie z autkami pod pachą. a w przedszkolu wiadomo, nie są w stanie siedzieć przy każdym dziecku, zje to zje, nie zje, trudno... no zobaczymy.
Jak widzę, nasze maluchy są niezwykle dzielne, gorzej z nami - mamuchami:-)
co do pieluchy nocnej, pewnie macie rację co do picia, ale zlikwidowanie mleczka na noc, to tragedia...nie wiem czy dam rade.ale pewnie nie będę miała wyjścia.
 
Izu - Bart pije na noc mleko , a czasem i jeszcze wodę chce i siku nie robi.... ale spróbuj jak dasz radę zobaczyc , czy u was ma to związek z mokrą pieluchą , czy nie. Może po prostu potrzeba jeszcze czasu.
 
IZU masz FB? Korzystasz? więcej info większość dziewczyn podaje odnośnie 1 dni przedszkola właśnie tam.


U nas ok. Wczoraj poszłyśmy na plac zabaw do dzieci i jeszcze na spacer promenadą nad jeziorem. Karmiłyśmy kaczki. Nina potem położyła się na ławce obok mnie i sobie rozmawiałyśmy. Grzało nas słońce. Uwielbiam takie chwile z nią.
Dziś chyba to samo sobie urządzimy a jutro koniecznie rower, póki jeszcze jest pogoda.
Wczoraj dostałam @ ;) Już wiem czemu tyle wpieprzałam-słodkiego i nie tylko. Coś wcześniej się pojawiła...
Może dziś wieczorem pójdę na karaoke zrelaksować się trochę po całym tygodniu...Jestem niewyspana!
 
U nas pierwsza choroba, katar, gorączka... dziś siedzimy w domu, nie wiem jak jutro , ale chciałbym, aby już poszedł ....
Humor ma , więc nie jest tak źle.
 
Milva jak miał gorączkę to lepiej w domu przytrzymać, żeby szybciej nie załapał jakiejś infekcji. Czytałam o jednym z Twoich? podopiecznych... Teri ma depresję czy coś w tym stylu? Ludzie go oddali? Co się stało?Szkoda mi go!:/

U nas dobrze, weekend mignął mi dosłownie. Nina miała kataru trochę ciągała nosem, zrobiłam jej kurację i przeszło. Do przedszkola poszła chętnie. W czwartek mamy zebranie więc znów mnie wytrzepią z gotówki. Piękna pogoda za nami i przed...Ciekawe do kiedy?!
 
Ja już po dwóch zebraniach i w szkole i w przedszkolu-ehh. Byle do następnego miesiąca, bo mało zostało w portfelu.
U nas w weekend też stan katarkowy, ale zadziałałam specyfikami i jakoś ok.
Sobotę spędziliśmy w Wesołym Miasteczku, ale była zabawa. Kark mnie boli do dzisiaj- tak mnie wymieliło na niektórych karuzelach. Zulka zeszła z karuzeli tylko żeby się przespać. Wstała, zjadła i dalej szaleństwa. Cały dzień spedziliśmy na wariactwie.
Niedziela na rowerach, wiec pogoda wykorzystana na całego.
 
Netka- dzisiejsze wyniki Teriego wykazały, że ma chłoniaka:( niestety , ale czeka mnie dziś ciężka decyzja:-(

Jutro młody chyba tez jeszcze w domu zostanie:nerd:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry