reklama

Grudzień 2011

reklama
Niestety zmiany są ogromne i nieodwracalne,jak w wyniku napisałam duża część mózgu jest niedotleniona,w przyszłości może mieć padaczkę,problemy z nauką i koncentracją no i ze sprawnością fizyczną
 
Niestety zmiany są ogromne i nieodwracalne,jak w wyniku napisałam duża część mózgu jest niedotleniona,w przyszłości może mieć padaczkę,problemy z nauką i koncentracją no i ze sprawnością fizyczną

Mam nadzieję, że jednak Julkę to ominie... :-( Trzymam kciuki, żeby następstwa nie były tak poważne, jak mogłyby się okazać... Przykro mi, nie wiem, co powiedzieć... :sad: Jestem myślami z Wami...
 
mi samej czasem chce się płakać,nie tracę nadziei,ale się boję,na dodatek straszą drgawkami i padaczką :-(
Kochanie, moja sąsiadka z Polski ma syna, Piotrka, który bardzo długo chorował i rokowania lekarzy nie były dobre :-( Piotrkowi uznano lekkie upośledzenie umysłowe, chorował też właśnie na padaczkę i miewał ataki, najwięcej w okresie do około 14 roku życia. Jednak razem z dojrzewaniem wiele rzeczy się u niego unormowało, otoczony był dużą troską ze strony matki która wychowywała go samotnie zresztą... Dzisiaj Piotr ma 26 lat, skończył bez problemu technikum, poszedł na studia pedagogiczne i polonistyczne a obecnie pracuje w szkole jako nauczyciel języka polskiego! Ataki padaczki najpierw zaniknęły, około 17 roku życia lekarze stwierdzili że choroba cofnęła się i zaniknęła. A dzięki swojej mamie, jej trosce i cierpliwości pokonał swoje "upośledzenie" i dzisiaj patrząc na niego przenigdy nie przyszłoby Ci do głowy, że mógłby mieć taką przeszłość... :no: Syn mojej cioci miał stwierdzone zaczątki autyzmu, ciężko było się z nim dogadać, nic nie mówił, płakał non stop, zamykał się w swoim świecie, nieobecny, nie reagował na nic nawet spojrzeniem a ruchliwy był za dwoje... I też dzięki cierpliwości o ogromowi pracy swojej matki po 3 latach lekarze orzekli, że Aleks ma się super i cofnęli diagnozę! Efekty są niesamowite, choć walka w przypadkach Aleksa i Piotrka była bardzo mozolna...

Nawet nie wiesz, jak ogromna siła leży w wierze i rodzicielskiej trosce, to jest silniejsze niż nam się wszystkim może wydawać! :tak: Wierzę w to, że u Was będzie dobrze... Rokowania to jedno, a życie pokaże co innego... Czarny scenariusz wcale nie musi się spełnić! :* Trzymam kciuki za Was i NA PRAWDĘ WIERZĘ, że wszystko będzie dobrze! :*
 
Wczoraj oglądałam na tvstyle, że właśnie ćwiczenia na mięśnie kegla bardzo pomagają przy porodzie i ponoć dzięki nim jest prawdopodobieństwo, że się nie pęknie i nas nie potną :-)
 
Jej jak przykro... :(

Pozatym dawno mnie nie było ...

Dziś byłam również na tych badaniach nie wiem jak to się nazywa połówkowe.?
i z dziewczynki zrobił się chłopczyk . Widziałam ptaszka i jajeczka. Troszkę byłam już na dziewczynkę nastawiona
przestawiam się aktualnie przejmuje się pomnyłką lekarzy. A wy tutaj dopiero macie problemy.
Co do łobuza to zdrowo się rozwija wazy prawie 700 g. Serduszko w jak najlepszym porządku .
Odwrócone już jest .Ilość wód płodowych w normie , pępowina 3 komorowa itd. Jednego zapisu tylko nie rozumiem ? hm co do łożyska

wybaczcie ,że tyle mnie nie było dziś mam więcej czasu ponieważ mam urodziny. Poczytam troszkę co u was.
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
reklama
Kochanie, moja sąsiadka z Polski ma syna, Piotrka, który bardzo długo chorował i rokowania lekarzy nie były dobre :-( Piotrkowi uznano lekkie upośledzenie umysłowe, chorował też właśnie na padaczkę i miewał ataki, najwięcej w okresie do około 14 roku życia. Jednak razem z dojrzewaniem wiele rzeczy się u niego unormowało, otoczony był dużą troską ze strony matki która wychowywała go samotnie zresztą... Dzisiaj Piotr ma 26 lat, skończył bez problemu technikum, poszedł na studia pedagogiczne i polonistyczne a obecnie pracuje w szkole jako nauczyciel języka polskiego! Ataki padaczki najpierw zaniknęły, około 17 roku życia lekarze stwierdzili że choroba cofnęła się i zaniknęła. A dzięki swojej mamie, jej trosce i cierpliwości pokonał swoje "upośledzenie" i dzisiaj patrząc na niego przenigdy nie przyszłoby Ci do głowy, że mógłby mieć taką przeszłość... :no: Syn mojej cioci miał stwierdzone zaczątki autyzmu, ciężko było się z nim dogadać, nic nie mówił, płakał non stop, zamykał się w swoim świecie, nieobecny, nie reagował na nic nawet spojrzeniem a ruchliwy był za dwoje... I też dzięki cierpliwości o ogromowi pracy swojej matki po 3 latach lekarze orzekli, że Aleks ma się super i cofnęli diagnozę! Efekty są niesamowite, choć walka w przypadkach Aleksa i Piotrka była bardzo mozolna...

Nawet nie wiesz, jak ogromna siła leży w wierze i rodzicielskiej trosce, to jest silniejsze niż nam się wszystkim może wydawać! :tak: Wierzę w to, że u Was będzie dobrze... Rokowania to jedno, a życie pokaże co innego... Czarny scenariusz wcale nie musi się spełnić! :* Trzymam kciuki za Was i NA PRAWDĘ WIERZĘ, że wszystko będzie dobrze! :*
Uwielbiam takie historie,bardzo pozytywne i budujące.Nigdy nie wolno zwątpić i nigdy się nie poddawać-WIARA I MIŁOŚĆ MATKI POTRAFI SPRAWIĆ CUDA.
Kochane niedługo przed nami życiowy test na rolę matki.

nastazja nie załamuj się.Moja siostra w pierwszej ciąży od 13 tyg.,aż do rozwiązania(39tyd.) prawie non stop leżała w szpitalu,dostawała przepustkę od czasu do czasu na weekend i chyba ze 2 razy tak na tydzień. Ale urodziła zdrową,śliczną córeczkę która wczoraj skończyła 9lat,a za miesiąc ur. kolejną:-).Czasami szpital jest konieczny,ale i przy tym pomocny.Głowa do góry.
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry