Witam!
Chciałam nieśmiało wbić się ponownie w wątek! Zginęłam na dłużej, ale cały czas Was podczytywałam. Hihi... czasem nawet podczas pracy

Bardzo fajnie, że Grudniówki tak się rozkręciły! W grupie siła

Jednak muszę się zgodzić, że produkujecie kosmiczne ilości stron! Czasem gubię się. Nie pamiętam gdzie skończyłam

bo telefon nie zawsze pokazuje ostatnią przeglądaną.
Witam serdecznie nowe mamusie!
I gratuluję szanownej Pani moderatorce!

Ja uważam, że zmiany są spoko. Osobiście dodam odnośnie testów, że ja swoje trzymam. Test, który zrobiłam w ciąży z córką mam do tej pory i jest dobrze widoczny, Chociaż może to mało higieniczne
Bardzo mi przykro, że Milka już nie wróciła i strata k8libby.... Bardzo mocno Was ściskam! Nie poddawajcie się! Wspomnę tu także o Smerfetce, która swoją wytrwałością może być dla nas przykładem. Naprawdę koszmarnie los Cię doświadczył, ale widać, że jesteś silną kobietką!
Ja nie odzywałam się, bo byłam tak spanikowana, że ledwo telepałam się przez te dni! Na szczęście widzę po forum, że nie tylko ja tak fiksuje

Część z Was może pamięta, że nagle pojawiły się plamienia. Zaraz poleciałam do lekarza. Zrobił USG i nie znalazł nic, co mogłoby budzić niepokój. Dostałam no-spę i duphaston. Na USG było widać fasolkę (jak to określił doktor "delikwenta";-)), bardzo ładne ciałko żółte i bijące serduszko.... którego ja nie mogłam dopatrzeć się! Lekarz wyraźnie widział, palcem pokazywał, a ja wraz nie widziałam. Plamienia po wizycie trwały przez około 7 dni. Mniej więcej tyle co @ i w tym czasie kiedy normalnie bym go miała. Niby wszystko, jak należy, ale moja głowa pracowała! Do tego z mężem też nie bardzo....
Teraz jest już lepiej. Wczoraj byłam na kolejnej wizycie, z kompletem wyników. Wszystko było jak najbardziej ok, no i nareszcie zobaczyłam serduszko, nawet usłyszałam! Widziałam też jak fasolka fikała. Dostałam zwolnienie na maj i będę się teraz jeszcze więcej byczyć
Pisałyście o zachciankach.... i pomidorach :-) Nie jestem ich wielbicielką, ale kanapeczka z serem żółtym i dobrym pomidorem!!!! Mniam....
Ja jestem z grona mam chętnych na konkrety! Po prostu muszę jeść mięso jakieś! Nie wiem o co chodzi, ale mięso chodzi za mną!!!!

Generalnie należę chyba do słodyczożerców, ale teraz jakoś mnie nie bierze. Zjem czasem, ale nie mam napadów.
No i moja cera..... P O R A Ż K A!!!! Generalnie nie była najpiękniejsza, ale teraz..... ciągle jakieś pryszcze, ostatnio też bomba ropna, o których pisałyście. Plam nie mam, ale pryszczy mam, jak nastolatka!
No i nareszcie nie ciśnie mnie tak na kawę! Teraz piję herbatę, chociaż ona też nie jest najlepsza, ale muszę coś gorzkiego. No i dołączam do mam z objawem p.t. "Wstaję z samego rana, spać nie mogę, a potem padam na pysk!"
Aha i taka jedna indywidualna odp.
czarna ja z uwagi na wykonywaną pracę z kręgosłupem mam ciągle problemy. Wydaje mi się, że w momencie zagnieżdżania jaja miałam koszmarny napad. Nie wiedziałam, że to ciąża, więc ketonal był grany. Teraz też nie mam pomysłów. Czasem nawet nie mogę długo siedzieć w jednej pozycji. Muszę się trochę wyginać i kombinować z pozycjami do spania.
Jedyne co teraz mogę polecić to właśnie te leżenie na płasko, albo może jakieś delikatne ćwiczenia na kręgosłup, albo basen? Wiem też, że są jakieś masaże specjalnie dla ciężarnych.
Ja na razie zmykam. Mam nadzieję, że wrócę. Chociaż córka po ospie już drugi raz jest chora i siedzimy w domu. Tym razem nie jest tak poważnie, więc chodzimy na spacery.
Pozdrawiam słonecznie!
Z nadzieją, że mnie przyjmiecie ponownie.;-)
estranea (przepraszam jak coś przekręciłam) nie znane są nasze możliwości! Ja też myślałam, że jestem mięczakiem. U dentystki po kilka znieczuleń, bo ciągle coś czułam. A podczas porodu nic. Nie dostałam znieczulenia, bo nie weszło i jeszcze do tego oksytocyna, co podobno bardziej boli i nawet nie krzyknęłam. Cięcia krocza nie czułam! No i wszystkie obwody tam na dole wróciły do normy. Mogę nawet śmiało powiedzieć, że chyba teraz jest lepiej pod pewnymi względami
