Widzę, że tu znowu produkcja postów w tempie ekspresowym ale nadgoniła.
Po pierwsze co do alergii mojemu synowi wszystkie testy wyszły ujemne a na bank ma uczulenie na psa i kota lekarka mówiła, że tak może być że nie wyjdą bo u niego objawy nie są skórne tylko się dusi i dostaje zapalenia krtani. Mąż chce koniecznie chłopakom zwierzątko zafundować m.in, chomika albo świnke morską ale właśnie boję się że będzie alergia i co ja potem z tym biednym zwierzątkiem pocznę.
Po drugie poruszyłyście bardzo trudny temat i powiem Wam, że ja całe batalie rozmów stoczyłam na ten temat z moim m i jednego jestem dzisiaj pewna gdyby to było pierwsze dziecko poświęciłabym wszystko, żeby żyło obojętnie jak ciężka byłaby to choroba, nawet kosztem rozstania się z mężem bo pewnie tak by się to skończyło. Natomiast teraz byłoby mi bardzo ciężko, z całą pewnością,ale dla dobra i nienarodzonego dziecka, i moich chłopców raczej na pewno bym usunęła, zbyt trudna byłaby to szkoła życia dla moich dzieci, po pierwsze właściwie straciłyby mamę bo musiałabym zajmować się ciężko chorym dzieckiem, po drugie musiałyby patrzeć na cierpienie niewinnego dziecka, z którym powinny się cieszyć i bawić, chciałabym zaoszczędzić im tego, po trzecie obciążyłabym ich obowiązkiem zajęcia się chorym rodzeństwem kiedy mnie zabraknie.
Każda z Was ma prawo myśleć co chcę, każda ma swoje argumenty i nikt nikogo nie powinien do niczego przekonywać każda z nas postawiona przed takim wyborem będzie musiała nosić piętno swojej decyzji do końca życia obojętnie jaka by nie była. Jedne skazałyby dziecko na aborcję inne na życie w cierpieniu, oby nie przyszło nam nigdy podejmować takich decyzji.