Witam dziewczyny.
Smutno się czyta, że któraś z nas straciła ciążę, i to na takim etapie, na którym wydaje się że najgorsze za nami.
Agrafka weź mi tu nie zamulaj, bo i mi się udzieli

Mnie też nachodzą mysli, że po porodzie to nic tylko przebrać się podomkę...

Nie będzie przerąbane, ja już w 1szej ciąży tak myślałam, ale nie jest źle. Teraz się ma wątpliwości czy da się radę, a potem stwierdzimy, że nie wyobrażamy sobie życia bez drugiej pociechy.
Ewelinka gratuluje ruchów, mnie ostatnio coś tak jakby nieraz przeciąga od środka, ale cały czas sobie wmawiam że to nie to
Piszecie o spiralach i podwiązaniu bałabym się jednego i drugiego. Moja przygoda z antykoncepcją zaczęła się i skończyła na plastrach, po których czułam się tak jak w ciąży (ciągłe mdłości), a poza tym kompletny brak ochoty, a moja koleżanka dostała od nich masę torbieli i leczy to do dzis.
Ginekolog kusiła mnie też nuvaringiem, ale juz nie chciałam, mam wrazenie że metody hormonalne nie będą mi służyć.
Do tej pory miałam bardzo regularne cykle więc metody naturalne dawały radę, w dni płodne tylko prezerwatywa.
W przyszłym tygodniu wybieram sie z Arkiem na bilans dwulatka, 2 lata skonczył już 3m-ce temu, ale chyba nie bedą się czepiać że za późno przychodzę...?
Pozdrawiam i zyczę ładnej pogody, bo u mnie same chmury i wiatr.