HEj

Matko jak gorąco, chyba się topię....
JAk macie wolne ręce, to trzymajcie kiuki, dziś wizyta o 18.30

Zewałam się dziś i poleciałam do gabinetu o 10.30, bo moja gin tak bazgrze że myślałam że napisała mi na 10, a to się okazała 18
Słabo ostatnio u mnie z udzielaniem się, trochę lepiej zaczęłam się czuć, powoli zaczynam sprzątać itd.
Hormony buzują, zła jestem non stop, z mężem to wogóle lipa, juz takie kłótnie są, że coraz częscviej spimy w odzielnych pokojach. Nie wiem czy to przez moją ciążę, czy faktycznie jest winny. Nic nie robi, tyle rzeczy w mieszkaniu do zrobienia a on nic. NIe wiem tylko czy to ja tak odbieram czy to obiektywne. W każym razie mam go dość.
Teściowa jeszcze swoje dołoży, ciągle tylko słyszę że powinniśmy siedzieć u nich cały weeknedy, czy ona myśli że jedynym naszym celem w zyciu jest spędząc każdą wolną chwilę ze starymi prykami i słuchać jej zrzędzenia...? Jedzie na miesiąc do sanatorium, to kazała nam się do niej do domu wprowadzić na ten czas... Powaliło ją ostro. I jeszcze dogryza, jak ja to strasznie tyję, a od kwietnia przybylo mi 2kg tylko
Sorry za takie smęty, ale złośc mnie roznosi.
Aco do cisnienia gabinetowego w 1szej ciązy siegało zazwyczaj 150 wzwyż
