Znajduje plusy i minusy przebywania w domu (dopiero 2gi dzień):
+ kimam w dzień po 2 godziny, bez wyrzutów sumienia
+ z nudów i głodu ugotowałam zupę krem z cukinii

Zastanawiałam się nad pestkami, bo M mówił mi przez telefon, aby wyrzucić, a jednak dodałam aby było więcej zupy. O dziwo wyszła pyszna.
+ mam czas na oglądanie Galileo (wrzucę linka na odpowiedni wątek, gdzie cały czas lecą odcinki) i już poznałam mnóstwo ciekawych rzeczy, jak coś jest zrobione, że hoho
- wiecznie szwędający psiak, który non stop sępi o spacer i do tego zaczął mi śmierdzieć. Wyskoczyłam z nim i znów mnie brzuch rozbolał. O mały włos nie wrzuciłam dziada do wanny i nie wykąpałam (ale stwierdziłam, że nie dam rady sama go utrzymać i jeszcze dobrze wyszorować).
- telefony z pracy. Wczoraj rozmawiałam z szefem i powiedział, że mamy chwilowy "fuck up" i jeżeli mogłabym z domu pracować to byłoby super (oczywiście bez nacisków). Wtedy miałabym nie wysyłać L4 do pracy i przez 2 tygodnie leniłabym się w domu i pracowała (na pewno nie tak wydajnie).
- cały czas widzę brak mebli (odkładamy kasę na nie) i już nie mogę się doczekać, kiedy w końcu będę miała szafy i pokoik dla maluszka.
gosia91 Z tym brzuchem to spółczuje, ale może to taki czas, że wszystkie nas pobolewają brzuszki. Mój cały czas daje o sobie znać, więc łykam nospę 2 dziennie. M się poprawił, bo robi zakupy. Jeszcze muszę z nim wyprowadzanie psiaka wynegocjować, bo on wstaje za późno i leci na łeb na szyje do pracy.
agrafka_7 jesteś genialna z tym wychowywaniem M. Może się czegoś nauczę. Nie denerwuj się na niego zbyt długo. I tak ma chłopak teraz ciężko, bo zamiast jednego dziecka do opieki dochodzi mu jeszcze żona.
jagoda mam nadzieję, że niedługo wyjdzie córcia ze szpitala.
umknęło mi, która z Was pisała o pierogach... Hm teraz to mam chcicę na pierogi z jagodami polane śmietaną z cukrem
