Hej kobitki...
Właśnie wróciłam do domu...


W tym szpitalu to zwariować można...dwie godziny


tam kisłyśmy z dwójką moich rozbieganych dzieci

;-)!
A do tego anestozjolog operował i musiałyśmy czekać... chwilkę!

Na szczęscie juz wszystko pozałatwiane i pozostaje czekać na dzidziusia!
Co do tej strony z lotami to byłam tam rano...faktycznie z wstępnych obliczeń wyszło taniej niż tam!Ale reszta dla mnie czarna magia..narazie!

:-

rofl2:
Muszę na spokojnie nad tym usiąść,może wieczorkiem.
Sencilla nie martw się - ja wiem,że ci teraz ciężej z dwójką...
I jesteś bardziej rozdrażniona i zmęczona...ja to też przerabiałam.
Nie martw się kłótnią, my do dzisiaj mamy spięcia, bo ja też czasami mam dość. Dzieci, praca i dom... i nic innego!

Faceci tego nie mogę pojąć, ale wypad na ryby zawsze rozumieją.


Takie nasze życie...ale już niedługo pójdą na studia to odpoczniemy...:-)
Przytulam cię też mocno...buziaki!