Dla pierwszej córki mieliśmy wybrane imię jeszcze długo przed ślubem ( Julia ) nawet nie wiedzieliśmy że takie będzie popularne.
Przy drugiej ciąży czułam że to córka i że musi być Maja.
Teraz czułam że synek i mówiłam do niego od początku Oskarek.
Przy Julce nikt nic nie mówił. Przy Mai teściowa mi wmawiała z jej mamą że to skrót od Marii ( no kurcze ).
A przy Oskarze teść z dziwną miną zapytał skąd wzieliśmy takie dziwaczne imię.
Ja mam głęboko w jelicie co kto myśli nasze dzieci nasze wyboru a w sumie to mój wybór bo ja noszę i rodzę :-)