reklama

In vitro 2024 - refundacja

Tylko, że ja jej naprawdę kibicuję i cieszę z jej szczęścia. Oni się starali 2 lata. Byli już umówieni na konsultacje i mieli rozpocząć diagnostykę w kierunku niepłodności. Udało się w ostatnim momencie przed rozpoczęciem badań. Więc też nie mieli lekko.

Mam żal do losu, że mi się tak nie trafiło. Że u mnie nie było szansy na taki traf. Że my się "badamy" 3 lata, diagnostyka jest dość obszerna, a w zasadzie dalej nie ma tego upragnionego celu. To boli najbardziej...

Ja też czasem mam wrażenie, że to sie przytrafia każdemu tylko nie mi. Tyle historii ze pary mialy isc do lekarza i nagle ciaza, od tak. A u nas... mam wrazenie ze to sie nigdy nie uda. Tak bardzo chciałabym odzyskać siebie i nas tych sprzed starań. Co raz mniej pamiętam jak to było żyć bez tej całej niepłodnej otoczki :(
 
reklama
Ja też czasem mam wrażenie, że to sie przytrafia każdemu tylko nie mi. Tyle historii ze pary mialy isc do lekarza i nagle ciaza, od tak. A u nas... mam wrazenie ze to sie nigdy nie uda. Tak bardzo chciałabym odzyskać siebie i nas tych sprzed starań. Co raz mniej pamiętam jak to było żyć bez tej całej niepłodnej otoczki :(
Dobrze, że jest to forum, bo chociaż trochę jest lzej, jak się okazuje, że nie tylko u nas są takie historie. Co oczywiście nie zmienia faktu, że jest to wszystko przykre i niesprawiedliwe.

My mamy to samo. Czas od ślubu wiąże się w zasadzie tylko ze staraniami. Zamiast sie cieszyć życiem, małżeństwem, domem, który kupiliśmy- wszystko przez ten czas kręci się wokół jednego tematu. I niestety są to w przewadze przykre rzeczy.
 
Ja też czasem mam wrażenie, że to sie przytrafia każdemu tylko nie mi. Tyle historii ze pary mialy isc do lekarza i nagle ciaza, od tak. A u nas... mam wrazenie ze to sie nigdy nie uda. Tak bardzo chciałabym odzyskać siebie i nas tych sprzed starań. Co raz mniej pamiętam jak to było żyć bez tej całej niepłodnej otoczki :(
No ja to nawet nie wiem jak jest żyć nie starając się o ciążę, albo żyć tak normalnie od cyklu do cyklu. To jakaś abstrakcja dla mnie. Tylko że ja w innej sytuacji bez okresu całe życie prawie. Mam wrażenie że ktoś zepsuł cały mechanizm mojego ciała. Że w ogóle nie działa jak powinien 🙈
 
Dobrze, że jest to forum, bo chociaż trochę jest lzej, jak się okazuje, że nie tylko u nas są takie historie. Co oczywiście nie zmienia faktu, że jest to wszystko przykre i niesprawiedliwe.

My mamy to samo. Czas od ślubu wiąże się w zasadzie tylko ze staraniami. Zamiast sie cieszyć życiem, małżeństwem, domem, który kupiliśmy- wszystko przez ten czas kręci się wokół jednego tematu. I niestety są to w przewadze przykre rzeczy.
Zgadzam się z Tobą. To jest mega przykre. My walczyliśmy 11 lat. To był czas młodości. Poświęciłam najlepsze lata mojego życia, karierę zawodową i rozwój. Dobrze że mój mąż miał więcej dystansu i chociaż w międzyczasie zbudował dla nas dom. Nie mówię, że żałuję tej sytuacji ale bardzo to niesprawiedliwe.
Teraz mając 39 lat od 17 tkwię w toksycznym miejscu pracy bo całe życie ustawiałam pod hasło “a może będę w ciąży”. Małżeństwo trzeba było ratować bo nastąpiło takie zapętlenie, że nie wiadomo w którą stronę iść. Teraz po 5 latach powoli wychodzimy na prostą ale wymagało to morza łez, godzin rozmów, przepracowania traumy starania się, później ciężkiej, zagrożonej ciąży i jeszcze gorszych poczatkow z noworodkiem…. To była masakra. Tylko uśmiech mojego Synka jest w stanie to wynagrodzić
.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry