Witam, proszę o poradę. Pierwsza ciąza była u mnie super, zero problemów. Teraz jestesm w 13 tyg i na początku mialam plamienia, ale juz jest ok, potem w 8 tc bralam pimafucin na grzyby, potem miałam dziwny brunatnawy sluz i lekarz stwierdził zapalenie bakteryjne, dostałam dalacin antybiotyk dopochwowy w kremie, 2 dni temu skończyłam go brać. Niby nie mam już tego śluzu, tylko wodnisty biało żółty, ale i tak się martwię, bo np w nocy przy sikaniu jak połozyłam się do łóżka to czułam dyskomfort, jakieś pieczenie, teraz niby juz jest ok. Sama już nie wiem o co chodzi, może to po dopochwowych kapsułakch z pałeczkami kwasu mlekowego, który wczoraj sobie zaaplikowałam, chciałam uzupełnić florę bakteryjną po tej antybiotykoterapii (priobiotyk o nazwie-Lactowaginal). Proszę o poradę tak się martwię o swoje dziecko, czytałam ,że te infekcje są groźne, a jeśli ja brałam leki, które nie pomogą i tak będę chodzić z tą infekcją do kolejnej wizyty? Niby nie mam już tego brunatnego śluzu, jakoś mnie tam nie piecze i nie swędzi tylko jakbym miała lekkie podrażnienie, więc nie będę leciała na IP, chyba poczekam do wizyty do 23.12. Czy któras miała takie infekcje w ciąży i czy czekala spokojnie na wizyte albo leczyla sie dłuższy czas i nic sie nie stalo dziecku? Czytałam,że to grozi poronieniem i bardzo się boję. Czy ktos miał takie uczucie podraznienia a wszystko bylo ok i infekcja wyleczona? Dziekuję z góry z a pomoc.