No tak, choć to też nie przyszło od razu... Od niedawna dostęp do leczenia mają też pary homoseksualne i samotne kobiety. Mnie zostało jeszcze tylko trochę czasu z ubezpieczeniem, bo tak w ogóle to jestem na polskim, więc nie ma o czym marzyć...
Mam też trochę wrażenie, że tu dość szybko i obficie proponuje się in vitro. Ogrom par się po prostu niecierpliwi (rozumiem!

), po pierwszej naturalnej ciąży następna nie przychodzi, więc od razu zwracają się o pomoc. A potem znów mają dzieci naturalnie. Znam 4 takie pary.
Co do zarodków to nie będę martwić się na zapas, najpierw chciałabym jakieś mieć...ale z drugiej strony jeśli się nie uda, to chyba nie będę w stanie oddać ich do adopcji.