Moja córcia ma 2 lata i 5 miesięcy i jeszcze ma pieluchy. Owszem, jest mały postęp, ale dość oporna jest w tym temacie. Do zwykłego nocnika nie chciała sikać. Kupiliśmy z melodyjką i w fajnych kolorach. Ten się spodobał i chetnie siada. Jeśli przez pół godziny nie ma siusiu to córa się nudzi i chce wstawać. Nie męczę jej więc na siłe. Kilka razy udało się zrobić siusiu, zagrała melodyjka i córcia była szczęśliwa. Wylała sama zawartość nocnika i sama spuściła wodę. Wszystko to jej się podoba, ale sama nie woła że chce. Umie wszystko powiedziec i np. jak zrobi kupkę to od razu o tym mówi. Jest inny problem- panicznie się boi jak jest bez pieluchy ,że zrobi siusiu na podłogę! Jak wstaje z nocnika to płacze,żeby szybko założyć pieluchę, bo się zsika na podłogę! Myślę,że pomimo wieku nie do końca jest jeszcze gotowa na nocnik. Ma jakąś blokadę, bo czasem siedzi długo na nocniku i nic z tego nie ma , a jak tylko zakładam pieluchę to ona robi siku. Czyli można powiedzieć,że wie kiedy siusiu będzie , ale z jakiś powodów nie chce do nocnika.
Co do wczesnego sikania do nocnika- moja znajoma sadzała dziecko które miało 10 miesięcy. Owszem, sikało , ale raczej przez przypadek. I taka mądra mamusia powie w piaskownicy,że jej dziecko już potrafi a za nią następne mądre będą męczyć takie maluchy! A jak wiadomo mamusie uwielbiają się przechwalać które dziecko szybciej zaczęło chodzić, mówić itp. Moja córcia zaczęła chodzić po roczku, mówić bardzo szybko a z sikaniem jest problem. Więc jak widać z jednym jej idzie dobrze, z innym gorzej. Nie wierzę,że są dzieci , które w każdej dziedzinie są takie idealne. Bo nawet jak jakieś dziecko pierwsze na osiedlu chodzi , to wcale nie musi pierwsze dobrze mówić. To jakaś presja matek. Widziałam jak sąsiadka ciągła swoją córkę po osiedlu,żeby pokazać,że ona już chodzi a mała się chwiała na boki.