Gaja jest baardzo mądra. Porozmawiałam z nią, przygotowałam na to, że już koniec cycania. Mamy za sobą już dwie noce bez cycania. Zasypiała do tej pory na piersi, więc jej tego mocno brakuje, ale raczej okazuje żal niż wściekłość, bo cichutko chlipie, nie krzyczy. Ja ubrana w inną koszulę nocną niż dotychczas przytulam, spiewam "kotki dwa" i ją głaszczę. Tak samo usypiam ją w nocy, gdy się wybudzi i płacze. i to działa! Rano budz się i mówi "mama kasza!", w dzień domaga się zupy. dziś zjadła całą miskę zupy, i chciała dokładkę. Zjada zdecydowanie więcej niż wcześniej, gdy cycała. Temat piersi w dzień dla Gai nie istnieje, choć do przedwczoraj zawsze gdy do mnie podchodziła, kontrolnie domagała się cycy. Najwyraźniej zrozumiała, zaakceptowała i jest konsekwentna, tak jak ja. Była gotowa.
Laktatora nie musze używać, tak się stało, że bez żadnych wspomagaczy mój organizm sam sobie z odstawieniem radzi.
Bardzo mi brakuje cycania, ale odczuwam ulgę :-)