Alicja z Krainy Czarów
od teraz serca mam dwa..
No my też mamy zmartwienie z tymi gazami i też mi się coś robi jak widzę jak się mały męczy.
Co do kładzenia na brzuszku to my tez tak robimy tylko, że zauważyłam, że Erykowi się tak to spodobało, że teraz nie bardzo chce inaczej i dzisiaj w nocy z mężem przyuważyliśmy, że cwaniak troche na nas wymusza to leżenie na brzuchu u taty bo stękał w nocy w łóżeczku pół godziny a jak się mąż zlitował i go wziął do siebie to jeszcze nie zdążył go na brzuszku położyć a mały już zadowolony spał :-)
Troche się tego obawiam bo jak niebawem zostanę z nim sama(bo mąż wraca do pracy) to ja nic nie zrobię ze śpiochem na brzuchu :-)
a moja znów marudzi bo na brzuszku nie chce
u nas mała zaczęła więcej jeść. Wcześniej wystarczała jej niepełna jedna pierś, teraz wieczorem i rano potrafi wciągnąć półtorej a i w ciągu dnia ma "napady" głodu
bo "na śmietanie - a białko mleka krowiego być nie może, natomiast kluski zawierają jajka, których też nie mogę".. i t d. smażonego "niet" panierowango niet wołowiny niet ogórków kiszeńców niet, cebuli niet, kalafiora, brokułów kapusty sera żóltego, mleka niet i w ogóle, jak zaczęła wymieniać, to myślałam że padnę.... To chyba przesada... Z zuńką jadłam dosłownie wszystko i nie miała żadnych kolek. W dodatku kazała odstawić małej bebilon (bo dokarmiam) i pozostać przy samej piersi, czego nie zrobię, nie zagłodzę jej przecież.... Dokarmiam 60ml jednorazowo. Zawsze najpierw obydwie piersi. Przepisała kropelki esputikol (czy jakoś tak) i na razie dałam 2 godz temu dziś jedną dawkę, ale się przed chwilką spinała.... Postanowiliśmy z mężem najpierw same kropelki podawać i te najbardziej wzdymające potrawy zaniechać... a potem zobaczymy. Szkoda, że nie dała mleka na receptę, tylko kazała całkiem odstawić, na co sobie pozwolić nie mogę....