Myślicie, że jest jeszcze możliwość uratowania karmienia, jeśli prawie całkiem nie mam mleczka? Myślę, że to przez stres i generalnie mój baby blues. Jeszcze 2 dni temu piersi były twarde i wyciekało z mich mleko, a dziś już całkiem miękkie, mała niewiele wyciąga (złości się i jest głodna), samo mleko nie wycieka, laktatorem nic albo odrobinka skapnie. Musiałam podać małej mm, bo była bardzo głodna, ale chciałabym jeszcze pokarmić, żeby chociaż mieszać. Myślicie, że mam jeszcze szansę?