Hope
podwójna mama :-)
Gdy w domu pojawia się dziecko, opcje z posiłkami są dwie. Albo dziecko je osobno (słoiki lub mama gotuje) albo cała rodzina przechodzi na zdrowszą dietę. Mniej więcej do roku dziecko zapoznaje się stopniowo z różnymi pokarmami i uczy się jeść stałe posiłki, więc jedzenie musi być "zdrowsze" ale jak skończy roczek przez najbliższe kilka lat menu domowe musi brać pod uwagę małe dziecko.
Ja zdecydowałam się na zmianę menu dla całej rodziny bo na gotowanie dwóch obiadów dziennie nie mam dość cierpliwości, czasu ani pieniędzy. Na razie Jagoda je z nami te potrawy, które może bezpiecznie jeść, rozgniecione widelcem, nie przeprawione ale za kilka miesięcy będzie jeść to co my. A my rezygnujemy na ten czas z pewnych dodatków. Np. do zupy gulaszowej nie dodam ostrej papryki. Częściej będę serwować placuszki, racuszki, pulpety, makarony, zupy, to co lubią dzieci a i dorośli nie pogardzą, więcej duszonego, pieczonego, gotowanego zamiast smażonego. Itd.
Na przyprawy ostre dzieci są za małe, ja podobnie jak Jaipur sięgam po zioła - dla nas - więc nie boję się podać małemu dziecku tego co sama jem. Nie ma tam glutaminianu sodu - sól też może być ziołowa, choć ja bardzo nie lubię - nie ma chili, ostrej papryki, nadmiaru pieprzu, zamiast oleju oliwa, zamiast margaryny masło itd.
Z doświadczenia wiem, że problemów z jedzeniem nie mają dzieci, które jedzą razem z całą rodziną to samo co reszta domowników. Warto więc zrezygnować na kilka lat z pewnych potraw i przypraw ;-)
Stosuję masę różnych ziół, od majeranku po paprykę, przez czosnek po bazylię itd. W ogóle nie stosuję kostek, veget ani innych tego typu mieszanek.
Ja zdecydowałam się na zmianę menu dla całej rodziny bo na gotowanie dwóch obiadów dziennie nie mam dość cierpliwości, czasu ani pieniędzy. Na razie Jagoda je z nami te potrawy, które może bezpiecznie jeść, rozgniecione widelcem, nie przeprawione ale za kilka miesięcy będzie jeść to co my. A my rezygnujemy na ten czas z pewnych dodatków. Np. do zupy gulaszowej nie dodam ostrej papryki. Częściej będę serwować placuszki, racuszki, pulpety, makarony, zupy, to co lubią dzieci a i dorośli nie pogardzą, więcej duszonego, pieczonego, gotowanego zamiast smażonego. Itd.
Na przyprawy ostre dzieci są za małe, ja podobnie jak Jaipur sięgam po zioła - dla nas - więc nie boję się podać małemu dziecku tego co sama jem. Nie ma tam glutaminianu sodu - sól też może być ziołowa, choć ja bardzo nie lubię - nie ma chili, ostrej papryki, nadmiaru pieprzu, zamiast oleju oliwa, zamiast margaryny masło itd.
Z doświadczenia wiem, że problemów z jedzeniem nie mają dzieci, które jedzą razem z całą rodziną to samo co reszta domowników. Warto więc zrezygnować na kilka lat z pewnych potraw i przypraw ;-)
Stosuję masę różnych ziół, od majeranku po paprykę, przez czosnek po bazylię itd. W ogóle nie stosuję kostek, veget ani innych tego typu mieszanek.


. Ma tak ostre te ząbki jak brzytwa, czuję jakby ktoś chlastał mnie żyletką
.
. Mała zaczęła się śmiać, a po chwili podkówka i płacz, że zabrałam jej cycka. Próbowałam kilka razy za każdym razem tak samo. Teraz nawet nie mogę tych ran porządnie wywietrzyć bo w pracy jestem. Jak zaczyna jeść je ładnie bo głodna, najgorzej jak kończy, ona chyba myśli, że to zabawa bo zaciska dziąsełka z całej siły. Jak zawsze wieczorem zasypia przy cycu, tak wczoraj po kilku próbach uśpiłam ja na rękach bo nie dałam rady, a dzisiaj mam takie rany, choć w nocy nie gryzła to karmienie bolało, bo sutki poranione.