Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
Ja tez juz jestem na etapie smarowania brzusia, uzywam MAMMAMIA ZIAJKI i przyznam ze jestem zadowolona skora bardziej elastyczna, ani sladu rozstepow. Przerazilam sie tylko ze moja mama ktora zakupila krem wziela dwa opakowania :laugh: chyba tez widzi ze mam troche powierzchni do wysmarowania, ostatnio jak sie zmierzylam to mam w najbardziej wystajacym miejscu 98 cm wiec mam juz co nosic przed soba
asiu fisan, ale oba sie strasznie cieżko wsmarowują... ja obecnie używam penaten, ale strasznie mnie wkurza wcieranie go, następnym razem jak nie będzie kaski na mustele to kupie gerbera, też są w aptekach - przypomina balsamik do ciała, super sie smaruje i wchłania, może trzeba troche częściej smarować ale trudno... ja startowałam z 57 a na ostatniej wizycie wyszlo 64...
Magdaleona pogratulowac brzusia, niby u mnie 98 cm ale za to czuje sie jakbym miala 198 cm, mam bardzo wysoko brzuch wydaje mi sie ze moj Kubus to juz wazy z 5 kg juz nic nie wspomne o tym cudownym uczuciu gdy prostuje nozki pod zeberkami mamusi...nic tylko wyc ze szczescia ;D a moj Dominik sie cieszy zwlaszcza jak widac jak mi brzuch skacze bo synek wlasnie rozdaje kopniaczki (najczesciej w zoladek albo watrobe )
Mój Bartek znalazł sobie świetną rozrywkę - naciska delikatnie na brzuszek a wtedy jego córcia sprzedaje "jemu" kopniaki - szkoda tylko, że wszystko odbywa się z udziałem mojego ciała i to ja odczuwam kopniaki najbardziej...
Ostatnio moj Dominik mnie rozwalil tekstem na widok jak mi brzuch podskoczyl bardzo gwaltownie.."Jak fajnie mocno" - mocno owszem, ale nie fajnie gdy ktos kopie po watrobie ;D
No a ja poza smarowaniem (oliwka, ziajka, rossmann na przemian) stosuję... brrr... zimne prysznice. Tzn na sam koniec kąpieli zimna woda i fru. Ale zdażały mi się takie zabiego i przed ciążą, więc już się przyzwyczaiłam. Tylko jak się razem z mężem kąpiemy (już rzadziej, bo za dużo miejsca zajmuję ) to on zastrzega, że zimny dopiero po jego wyjściu i jakoś nie chce mnie potem przytulić Że niby lodowata jestem...