reklama

Kochani Tatusiowie

W weekendy jest troszkę lepiej,mąż stara się mnie wyręczać w opiece nad synkiem.Jak marudzi(mąż),to mu przypominam,że sama nie powołałam dzidziusia na świat.Dziś o 5.00 mały zrobił nam pobudkę i o dziwo mąż zajmował się nim cały ranek,więc mogłam pospać.:-)
 
reklama
Rozalka, ciesze sie ze maz zaczal ci wiecej pomagac :tak:

Moj maz swietnie sie zajmuje malenstwem, i bardzo mi pomaga. Nie moge narzekac...
 
A mój Robert coś ciężko to wszystko znosi nigdy nie miał kontaktu z dziećmi na początku bał się brać na ręce więc mu pomagałam teraz jak mała jest trochę większa już lepiej mu to idzie ;-) ale stwierdził że dzieci powinny się rodzić 3 letnie :-D bo jak płacze to nigdy nie wie co jej jest. Od początku ją zaczął kąpać ale od 3 dni jest kąpana w wanience pod prysznicem i musze ja to robić bo nie potrafi znaleźć cobie wygodnej pozycji i wczoraj aż miałam strach ;-) czasem mu mówię że mógłby mi pomagać więcej np. zmienić choć jedną pieluszkę dziennie, potrzymać by jej sie odbiło :dry: to ją weźmie na chwile, coś pogada a jak zacznie płakać to odrazu do mamy mała wędruje i tekst "ona chyba głodna jest " choć przed chwilą była karmiona a jak ma cos przynieść lub podać to tylko mówi zaraz i doczekać się nie mogę :dry: ahhh ci faceci ...

widzę że nie jestem sama z tym problemem tatusiowym;-)
 
Moja corka tez mi zawsze mowi jak Jenni placze "mama Jenni jest glodna":-D
Ja na meza niemoge narzekac nigdy mi nieoddaje malej jak placze tylko sam prubuje cos z nia robic:tak: , ale jak mala lezy i placze to zawsze czeka az moze "noz widelec" ja sie rusze:baffled: :tak:
 
No ja ostatnio naburmuszyłam sie na męża kilka razy, bo wie doskonale,że muszę oddać na dniach kolejny rozdział pracy magisterskiej, a u mnie nadal to badania własne- od dwóch miesięcy- bo nie mam czasu pisać..miał mi pomagać, obiecywał 100 razy i nic nie robił...aż w końcu postawiłam ultimatum, albo mi pomoże, albo rezygnuje ze studiów ( na 5 roku ;-)), bo nie mam czasu na pisanie...oczywiście ja swoje myślałam, ale niech się martwi,ze mógłby mieć niedokształcona żonę :-D:laugh2::-D

I teraz częściej zabierze małego na dwór, nakarmi go, przewinie, nawet plączącego nosi, a kiedyś sie wymigiwał i tłumaczył,ze jego chyba nie lubi i dlatego u niego płacze (bo jak ja go przejmowałam na ręce od męża, to się uspokajał:tak:)..Bo go chyba nie poznawał, tak mało sie nim zajmował:-p- tak mu wmawiałam...i co można? - teraz go pytam....a Tomek,że można i ze teraz wie jak ciężko być samemu cały dzień z dzieckiem w domu:cool2:
 
mysia 23 ja też piszę (kończę) magisterkę, ale mi się tak nie chceeee:baffled: Normalnie zostało mi jeszcze jakieś 5-10 stron, ale męczę to już tak długo... no i co chwilę robię przerwę, albo na BB, albo na allegro, albo bawię się ze Stasiem.... Masakra!!
 
Zostawiłam dzisiaj na parę chwil Milenkę z Jackiem i poszłam do łazienki myć włosy, a ten za kilka minut wpada rozradowany i oznajmia mi, że Milena nie lubi ogórków kiszonych, ale za to bardzo smakuje jej czekolada!!! :szok: :szok: :wściekła/y: Dawał jej polizać różne rzeczy, niewiem w jakiej ilości, ale mam nadzieję że nic jej nie będzie po tym :baffled: :wściekła/y: Czasami mam ochotę go udusić...
 
Joasiek, normalnie sie ubawilam czytajac to:-D ...ci faceci to sa genialni poprostu:szok: takie pomysly przychodza im do glowy ze szok....mam nadzieje ze nic malej nie bedzie:baffled:
 
reklama
Co do "na pewno jest głodny" to ja też to znam. Od jakiegoś czasu usiłuję wpoić mojemu mężowi, że dziecko może przez jakiś czas NIE BYĆ głodne:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry