No i ja po świętach w końcu znalazłam chwilkę

.
Monisia u nas też chrzcinki były i w domku więc wiem o czym mowa... roboty dużo a ja chyba pierwszy raz w życiu kompletnie nie wiedziałam co się dzieje. Nawet o jedzeniu zapomniałam

Ale że na ostrej diecie jestem to i może dobrze? Tyle pyszności a ja nic

Zresztą mam jakiś kryzys laktacyjny czy coś. Mleka z dnia na dzień mniej, przystawiam co chwilę małą, cyce traktuje laktatorem a tu nic. Muszę ją dokarmiać bo płacze z głodu a ja nie mam co jej dać. A najgorsze w tym wszystkim to presja i miny teściowej: tylko pierś. Ech, czuję sie jak wyrodna matka, że nie mogę karmić małej piersią tak jak chcę i chyba na butle powoli będziemy przechodzić.

)
Natalunia i jak karmisz bebilonem? Lepiej jest?
Ewuśka- a z tym żłobkiem to strasznie fajna sprawa... normalnie w domu dziczeję. Cały dzień sama bo mój mąż od rana do nocy w pracy, mamy nie ma na miejscu a i w nocy też sama...bo mąż rano do pracy...