Lady Loka
Fanka BB :)
Co nie zmienia tego, że odczytany po czasie test jest niewazny, a ja dołączam do pytania, po co wsadzać do torebki coś, co miało na sobue moczJakby miał 5 kresek, to napewno byłby nieważny.Jednak jak narazie, ma tylko jedną.
Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
Co nie zmienia tego, że odczytany po czasie test jest niewazny, a ja dołączam do pytania, po co wsadzać do torebki coś, co miało na sobue moczJakby miał 5 kresek, to napewno byłby nieważny.Jednak jak narazie, ma tylko jedną.
Nieprawda. Ja nigdy nie czekałam zaleconych 5 minut, tylko wydłużałam do 15 minut. Przy mojej drugiej ciąży, testy robione 2 dni przed spodziewanym okresem nie pokazywały kresek po 5 minutach, tylko dopiero po 15. I były słabe. A jednak byłam w ciąży. Dla porównania wcześniej robiłam zawsze tej samej firmy testy i jak nie byłam w ciąży, to nawet po godzinie nic się nie pojawiało, więc wiedziałam, że przy nich nie ma tak zwanej widocznej kreski testowej. Nie mówię, że tak jest w przypadku autorki postu, ale nie dziwię się jej, że o to pyta. Być może już długo stara się o dziecko no i bardzo jej zależy. Trochę zrozumienia.Co nie zmienia tego, że odczytany po czasie test jest niewazny, a ja dołączam do pytania, po co wsadzać do torebki coś, co miało na sobue mocz![]()
I też czytasz bez zrozumienia, bo z tego co napisała, nie wsadzała go do torebki. I nie nam oceniać, czy to co napisała jest prawda, czy nie. Widzimy co napisała i nie dodajmy sobie własnych wersji wydarzeń, bo może być ich setki. Ale odpowiem na Twoje pytanie. Po co ? Ja np jak nie miałam gdzie wyrzucić, to też włożyłam test do pudełka i do torebki, A potem przy najbliższym śmietniku wyrzuciłam dopiero. Tak się akurat złożyło, że nie było w wc smietnika. A to Ci pechCo nie zmienia tego, że odczytany po czasie test jest niewazny, a ja dołączam do pytania, po co wsadzać do torebki coś, co miało na sobue mocz![]()
A wiesz, że niektore testy odczytuje się po 15min?Nieprawda. Ja nigdy nie czekałam zaleconych 5 minut, tylko wydłużałam do 15 minut. Przy mojej drugiej ciąży, testy robione 2 dni przed spodziewanym okresem nie pokazywały kresek po 5 minutach, tylko dopiero po 15. I były słabe. A jednak byłam w ciąży. Dla porównania wcześniej robiłam zawsze tej samej firmy testy i jak nie byłam w ciąży, to nawet po godzinie nic się nie pojawiało, więc wiedziałam, że przy nich nie ma tak zwanej widocznej kreski testowej. Nie mówię, że tak jest w przypadku autorki postu, ale nie dziwię się jej, że o to pyta. Być może już długo stara się o dziecko no i bardzo jej zależy. Trochę zrozumienia.
To chyba Ty masz problemy z rozumieniem tekstu pisanego. Skoro test wypadł jej do totebki to raczej nie trzymała go na półce albo w kieszeniI też czytasz bez zrozumienia, bo z tego co napisała, nie wsadzała go do torebki. I nie nam oceniać, czy to co napisała jest prawda, czy nie. Widzimy co napisała i nie dodajmy sobie własnych wersji wydarzeń, bo może być ich setki. Ale odpowiem na Twoje pytanie. Po co ? Ja np jak nie miałam gdzie wyrzucić, to też włożyłam test do pudełka i do torebki, A potem przy najbliższym śmietniku wyrzuciłam dopiero. Tak się akurat złożyło, że nie było w wc smietnika. A to Ci pech
Haha, A wiesz, że te o których mówię mialy ulotkę? I zalecane było, że po 5 minutach? Wiem o czym piszę.A wiesz, że niektore testy odczytuje się po 15min?![]()
No to nie masz się czym chwalićHaha, A wiesz, że te o których mówię mialy ulotkę? I zalecane było, że po 5 minutach? Wiem o czym piszę.![]()
Nie musiał być trzymany w torebce, żeby do niej ,,przypadkiem" wpaść, jak to autorka napisała. Po co Tworzysz własne scenariusze? Dla usprawidliwienia czepialstwa?To chyba Ty masz problemy z rozumieniem tekstu pisanego. Skoro test wypadł jej do totebki to raczej nie trzymała go na półce albo w kieszeni![]()
A czym ja się chwalę? Hehe nie wiem co z Tobą jest nie tak.No to nie masz się czym chwalić![]()
Taa, zapewne z półki do torebki spadłNie musiał być trzymany w torebce, żeby do niej ,,przypadkiem" wpaść, jak to autorka napisała. Po co Tworzysz własne scenariusze? Dla usprawidliwienia czepialstwa?