reklama

Kto po in vitro?

Lawendowy jak dobrze pójdzie to nie będe mieć tylko cytokin a pozostałe będą.. nic nie poradze :wściekła/y: ale zobacze co prof wymyśli w mojej sprawie :zawstydzona/y: przełożyć raczej sie nie da bo do niego ciężko się raczej dostać. Wierze że los mi to wreszcie wynagrodzi:-( bo przecież kiedyś musi! najleoje bliźniakowo!!!:sorry2: wszytko bym dała za bliźniaki ! Myślałam że po 2010 roku po tym jak niespodzieanie odszedł mój ojciec, niezdążyłam się z nim nawet pożegnać, wpadłam w depresje i jak doszłam do siebie myślałam że nic już mnie tak strasznego w życiu nie spotka..ale to co przeżywam po obu porazkach i stracie jajowowdów jest prawie tak samo bolesne jednak nie odebrało mi nadziei więc walcze jak zawsze. Lawendowy jak będziesz testować to chyba nic nie będe w pracy robić tylko odświeżać strone w telefonie na forum :tak: tak jak wczoraj przed wynikiem Holi
 
reklama
Dziewczyny!!!! Nie doczytalam do konca, bo strasznie duzo piszecie, ale:​SOK Z ANANASA, ZURAWINA - owszem, ale me na poczatku! Ja tez czytalam, ze ananas pomaga, najlepiej to ze srodka, ale ananas w bardzo wczesnym stadium ciazy moze doprowadzic do poronienia, poczytajcie wiecej na necie - ja pytalam o to mojego lekarza I zabronil mi ananasa!

Zurawina - to samo, ja tez pilam litrami na infekcje, bo nie nawidze lekow, a antybiotyki omijam wielkim lukiem I prawda - pomaga jak nic. Ale nie na poczatku ciazy!
Mi polecono migdaly I jablka.
 
Aduś, endokrynolog do którego ja chodzę przyjmuje w LuxMedzie na Zwycięstwa i Baltimedzie na Krzemowej na Oruni.
Czy na fundusz, to nie wiem, bo ja chodzę prywatnie, musiałabyś zapytać. Nazywa się Tomasz Buss. Jest w takcie specjalizacji i ma naprawdę dużą wiedzę. W trójmieście, przez 13 lat przerobiłam już chyba każdego, ale tego polecam z czystym sumieniem.
 
Aduś łączy nas coś więcej , ja Tatę też straciłam niespodziewanie, rano wyszedł i już Go więcej nie zobaczyłam, rano byłam dzieckiem, wieczorem już musiałam dorosnąć, los nie szczędzi nam bólu, jak to mówią "co nas nie zabije to nas wzmocni" , nie wiem czy to prawda, ja się zmieniłam o 180 stopni, wcześniej byłam twarda, a poźniej ...
 
Gotadora przykro mi że doświadczyłaś straty w takim wieku, to na zawsze zapada w pamięć.. Pamiętam jak dziś moment kiedy mąż mówi mi "niestety...nie żyje" następny dzień rano byliśmy już w Polsce a dzień wczesniej rozmawiałam z nim ostatni raz przez telefon i do teraz pamiętam ten głos wybudzonego ojca po operacji i słowa że powoli mu lepiej i niedługi się zobaczymy..
Dobra, koniec smutów! Dołowanie nie służy ciężarnym :-p Gotadora bądź silna, może będziemy podchodzić do stymulacji w tym samym czasie w Invikcie :) to może na herbatce gdzieś się zobaczymy ;-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry